Reklama

Zakazane dowcipy

23/05/2007 13:03
Media obiegła informacja, że ponoć artystom zaproszonym do udziału w tegorocznym opolskim kabaretonie życzliwie zasugerowano, aby wytonowali treść oraz ograniczyli ilość żartów z rządzących. Jeśli to prawda, a nikt ze sfer okołopisowych tej nowiny nie zdementował, byłoby to kolejne zachowanie ekipy PiS, wpisujące się w dobrze znany schemacik: „Wicie, rozumicie, towarzysze artysty, festiwal jest za publiczne pieniądze i nie wypada się z nas nabijać”. Oznaczać by to mogło, że duch ul. Mysiej (przy której za komuny mieściła się cenzura) nie do końca jest nadal duchem.
Ale zostawmy te dywagacje. Była taka sugestia, czy jej nie było, Bliźniacy mają opinię ponuraków mocno alergicznie reagujących na żarty Ich dotyczące, a brak poczucia humoru nie jest cechą osób wielkiego formatu (duchowego, ma się rozumieć). Dla porównania niejaki Józef Cyrankiewicz (premier, bodaj szesnaście lat urzędowania) wręcz kolekcjonował żarty o sobie i władzy, której służył. Ba, on je opowiadał współtowarzyszom (mówiła o tym Nina Andrycz, żona J. C.) i świetnie się bawił, obserwując ich zakłopotanie lub oburzenie.
I byłbym przeszedł nad kwestią „prostowania” prześmiewców do porządku dziennego, gdybym - jadąc autobusem linii nr 4 - nie usłyszał garści dowcipów o Braciach. Przyznają Państwo, że władzy tak obśmiewanej przez obywateli naszego kraju dawno nie było. Dowcipy - z zasady - powstają, gdy osoby (bądź środowiska) popełniają gafy, samoośmieszając się, lub gdy są powszechnie nielubiane (czy niechęć ma realne przesłanki, czy nie - nie jest ważne). Jest jednak jeszcze inny, bardzo ważny, powód nabijania się z rządzących - lęk przed nimi. Przywołam choćby „Zakazane piosenki”, gdzie pokazano, jak ludzie, oswajając strach, mimo groźby śmierci, śmiali się z okupanta przy każdej okazji. Zresztą „oręża śmiechu” chętnie i szczodrze używano przez cały PRL... Ale przypomnę też scenę z „Imienia róży”, w której opat - oszalały doktryner (wyjaśniając powody, dla których otruł kilku współbraci za czytanie zakazanej przez niego księgi o śmiechu) powiedział, że śmiech poddanych jest bardzo groźny dla rządzących, bo zabija strach, dodaje odwagi, krzepi, pozwala przetrwać ciężkie chwile i zachować duchową wolność.
Nie jest ważne, powtórzę się, czy ktokolwiek sugerował artystom umiar w kpinach z władzy, ale bez wątpienia (przynajmniej dla mnie) liczba dowcipów o rządzących oraz społeczne upodobanie w ich upowszechnianiu, jest jednym ze sposobów oswajania lęku przed licznymi mniej lub bardziej aberracyjnymi zachowaniami i pomysłami „opatów”, rządzących i współrządzących „polskim klasztorem”.                                                                                                        Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości