To, co się wyprawia nad siedleckim zalewem, ciężko określić inaczej jak masakra...
Tak wyglada jedna z dróg dojazdowych.

A takie znaleziska wyłowił mój 10-letni syn:


Dobrze, że nikt nie nadepnął na ten kieliszek...
Konieczne jest stałe monitorowanie terenu przez policję. Hołota, która tam przesiaduje, urządza sobie libacje, wrzucając do wody wszystko, co ma pod ręką.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!