Reklama

Żył dla pasji, tańca i ludzi – pożegnanie Jana Jaroszyńskiego w Siedlcach

22 sierpnia, w kościele pw. Ducha Świętego w Siedlcach odbyło się pożegnanie Jana Jaroszyńskiego – dziennikarza, pedagoga, tancerza, byłego dyrektora Centrum Kultury i Sztuki, wykładowcy oraz twórcy szkoły tańca „Jaroszyńscy”.

Zmarł 17 sierpnia po ciężkiej chorobie, w wieku 45 lat. W świątyni zgromadzili się bliscy, przyjaciele, uczniowie, współpracownicy, przedstawiciele świata kultury, duchowni oraz mieszkańcy miasta. Każdy chciał uczcić życie człowieka, którego codzienność wypełniona była pasją, zaangażowaniem i sercem otwartym na innych.

Modlitewne czuwanie rozpoczęło się o godzinie 11., wypełniając uczestników ciszą, refleksją i muzyką. Godzinę później rozpoczęła się Msza Święta koncelebrowana przez kilkunastu kapłanów. W homilii ks. Michał Chromiński mówił o Janie niezwykle osobiście: – Dobrze, że jesteście, dobrze, że tu jesteś, Janku. Każdy z nas nosi w sobie fragment twojej historii. Jedni pamiętają cię z chóru Scintilla, inni ze szkoły, z oazy, z Centrum Kultury czy radia. Powtarzałeś: Chcę być zwykłym Jankiem. Ale dziś widać, że nie byłeś zwykły – byłeś tym, na którego głosie, wrażliwości i dobroci inni mogli się oprzeć. Ks. Chromiński wspominał też ostatnie chwile zmarłego, pełne miłości i czułości: – Kiedy przyjął komunię świętą, trzymał rękę Ani. Z jego ust wyszły tylko słowa: pa, pa. Było w nich wszystko – miłość, pragnienie życia i świadomość odchodzenia.

Reklama

Swoje słowa zakończył refleksją skierowaną do zgromadzonych: – A może dzisiaj ty wrócisz do siebie i weźmiesz z czułością i miłością ręce twoich bliskich. Bo ty też jesteś czyjąś historią. I możesz tę historię tworzyć – nie przegap fragmentów, małych gestów, zachwycaj się.

 

Podczas mszy odczytano również listy i wspomnienia, które pokazywały wszechstronność życia Jana. Ks. Piotr Paćkowski przypomniał jego młodzieńcze lata: zaangażowanie w chóry, liturgię i chorał gregoriański, udział w beatyfikacji Męczenników Podlaskich w 1996 roku i wizycie Jana Pawła II w Siedlcach w 1999 roku. Z kolei ks. Rafał Bednarczyk odczytał słowa ks. prof. Ryszarda Czekalskiego, rektora UKSW: – Każdy człowiek jest jak księga. Życie Jana było bogate i pełne treści. Studia, doktorat, dydaktyka i praca publiczna – każdy rozdział świadczył o jego pasji i trosce o drugiego człowieka.

Reklama

Jan Jaroszyński nie tylko prowadził własną szkołę tańca, ale był także nauczycielem w II Liceum Ogólnokształcącym im. Św. Królowej Jadwigi w Siedlcach, w Katolickiej Szkole Podstawowej im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki oraz wykładał na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Wszędzie, gdzie pracował, pozostawiał po sobie ślad – jako nauczyciel, przewodnik i przyjaciel uczniów.

Ks. Jan Przybyłowski wspominał Jana w ciepłych słowach: – Prowadziłeś wesele młodych, uśmiechnięty w błyszczącej marynarce, pełen życia. Tak cię zapamiętam – nigdy nikogo nie zostawiałeś z pustym sercem. Twoje odejście przypada na wspomnienie Najświętszej Maryi Królowej – ona będzie przy twoim narodzeniu dla nieba.

Reklama

Równie pełne uznania były słowa prezydenta Siedlec, Tomasza Hapunowicza: – Żegnamy człowieka, którego życie było świadectwem oddania i pracy dla drugiego człowieka. Dzięki niemu taniec, muzyka i sztuka stały się bliskie wielu mieszkańcom Siedlec. Jako dziennikarz zostawił dziedzictwo słowa, jako nauczyciel – postawy odpowiedzialności i uczciwości, a jako dyrektor – wydarzenia, które wpisały się w życie naszego miasta.

Wspomnienia płynęły także od przyjaciół i dawnych współpracowników, choć niektóre z nich nie miały miejsca podczas mszy. Ks. Henryk Drozd, który znał Jana od czasów jego pracy w Radiu Podlasie i Chórze Miasta Siedlce, mówił: – Janek nie zakopywał talentów, ale je rozwijał. Był człowiekiem-orkiestrą. Może żył za szybko, dlatego za krótko…. Mariusz Orzełowski dodawał: – Janku, będzie cię brakowało nie tylko najbliższym, ale i nam – wszystkim, których obdarzałeś swoim talentem i pasją.

Reklama

Ks. Marcin Olek, dyrektor Katolickiej Szkoły Podstawowej im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki, mówił: – Jan był nie tylko nauczycielem edukacji medialnej, ale też wsparciem i przyjacielem. Będzie nam brakować jego uśmiechu, troski, kreatywności i życzliwych słów. Łączymy się w bólu z Anią, Łucją i Dianą, prosząc Boga, aby dał im siłę.

Ks. Paweł Broński wspominał swoje pierwsze spotkanie z Janem przed siedleckim kościołem: – Żeby zapalić kogoś do radia, muzyki, tańca, trzeba samemu płonąć. A Janek miał ten ogień. Pamiętam go w białej kurtce, białej jak śnieg. Dziś wierzę, że już nie w kurtce, ale cały na biało wszedł do nieba.

Reklama

Iwona Orzełowska z CKiS podkreślała: – Dziękujemy ci, Janie, że byłeś szefem, który szanował ludzi.

Wzruszające wspomnienia płynęły także ze strony kursantów. Dorota i Artur mówili: – Przyszliśmy, by nauczyć się tańczyć, a dostaliśmy coś znacznie więcej – poczucie akceptacji, radość życia i wspólnotę. To Janek ją stworzył. Jednoczył ludzi w każdym wieku, sprawiał, że czuli się szczęśliwi. Karolina Łappo-Rzeplińska dodała: – Proszę was wszystkich: uśmiechnijcie się teraz. On naprawdę się do nas uśmiecha.

Reklama

Na zakończenie w imieniu rodziny głos zabrał Krzysztof Boruta: – Dziękujemy wszystkim za modlitwę, wsparcie i każdy gest dobroci. Od niedzieli do dzisiejszej Eucharystii trwała nieustanna modlitwa, która połączyła tysiące ludzkich serc. To daje nam ogromną siłę w tym trudnym czasie.

Trumna z ciałem zmarłego Jana Jaroszyńskiego spoczęła na cmentarzu Janowskim.

Ania, żona Jana, zakończyła uroczystości słowami pełnymi miłości i wdzięczności: – Skoro jest was tak dużo, to znaczy, że w każdym z was jest cząstka Janka. Od początku wiedziałam, że muszę się nim z wami dzielić, bo żył dla wszystkich, kochał ludzi i często do późnych godzin nocnych poświęcał swój czas, by pomagać – czy w gabinecie, czy swoim kursantom. Dziękuję wszystkim, którzy mi pomagali, bo Janek był bardzo znaną osobą, a ja sama bym tego nie udźwignęła. Dziękuję naszym dzieciom, które mnie przytulały w chwilach załamania, były dzielne i silne. Wierzę, że sobie poradzą, bo tatuś je bardzo kochał. Będzie zawsze z nimi i będzie nad nami czuwał.

Reklama

Choć życie Jana zakończyło się przedwcześnie, pozostawił po sobie historię pełną pasji, przyjaźni, muzyki, tańca i dobra. Jego ostatnie słowo – „pa, pa” – stało się symbolem pożegnania, ale pamięć o nim wciąż trwa.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/08/2025 10:11
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Anonim - niezalogowany 2025-08-23 05:42:20

    Jedna koleżanka przyśniła się koleżance ,nie módl się za mnie bo jestem w piekle.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    WWL - niezalogowany 2025-08-23 08:06:11

    A życie toczy sie dalej. Wojna Polsko - Polska wywołana przez PIS i PO trwa dalej w najlepsze. Żaden dron dziś nie spadł wiec dziś wszystkie doleciały. A pieniądze z KPO na jachty dalej sobie idą.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Piękny pogrzeb. - niezalogowany 2025-08-23 11:14:35

    Piękny pogrzeb, Krzysztof pokazał miastu jak powinno się takie uroczystości organizować. Oprawa muzyczna - pięknie, wzruszająco, chór, chorał, Lacrimosa, MO'zart - genialnie. Brawo. Szkoda, że nie pracujecie teraz dla tego miasta.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości