Sąd Okręgowy w Siedlcach skazał dziś Monikę B. na 15 lat więzienia za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad własną córką Julią przez niemal siedem lat. Sąd zasądził dla skrzywdzonej dziewczynki 100 tys. zł nawiązki, a samą oskarżoną obciążył ponad 104 tys. zł kosztów sądowych. Kobieta nigdy nie będzie mogła pracować z dziećmi.
Dziś (24 marca) sędzia Marek Korczyński ogłosił wyrok w sprawie, która wstrząsnęła opinią publiczną. Monika B., która za chwilę skończy 46 lat, została skazana za zbrodnię znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad własnym dzieckiem. Oskarżonej nie było podczas ogłaszania wyroku.
- Sąd uznaje oskarżoną Monikę B. za winną zarzucanego jej czynu tego, że w okresie od końca lutego 2017 roku do 15 stycznia 2024 roku, na terenie powiatu łukowskiego i w innych miejscowościach na terenie kraju, znęcała się ze szczególnym okrucieństwem nad swoją małoletnią córką Julią, nieporadną ze względu na wiek oraz stan psychiczny i fizyczny - czytał sentencję wyroku sędzia Marek Korczyński
Monika B. została skazana na 15 lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł jednocześnie dożywotni zakaz zajmowania jakichkolwiek stanowisk i wykonywania zawodów związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi. Przez 10 lat Monika B. nie będzie mogła kontaktować się z córką Julią ani zbliżać do niej na odległość mniejszą niż 50 metrów. Na rzecz pokrzywdzonej dziewczynki sąd zasądził 100 tys. zł nawiązki. Oskarżona zapłaci też ponad 104 tys. zł kosztów sądowych na rzecz Skarbu Państwa.
Zgodnie z ustaleniami sądu, Monika B. przez niemal siedem lat celowo doprowadzała do kontaktu skóry córki twarzy i karku z bliżej nieustaloną toksyczną substancją o właściwościach żrących i drażniących. Gdy ten koszmar się zaczął Julia miała 2 latka. Efekty siedmioletniego polewania substancją były druzgocące: rozległe zmiany skórne w różnych fazach: od rumienia i stanów zapalnych, przez blizny, aż po nieodwracalne ubytki tkanek. Najbardziej widocznym śladem jest trwały ubytek w uchu dziewczynki.
Sąd uznał to za ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci stałego i trwałego zeszpecenia ciała.
Sędzia Korczyński podkreślił, że szczególne okrucieństwo czynu polegało nie tylko na samym zadawaniu bólu, ale też na tym, co matka robiła potem:
- Wskazane urazowe uszkodzenia skóry dziecka wielokrotnie przedstawiała służbie zdrowia oraz organom ochrony prawnej jako zmiany chorobowe, co stanowi dodatkowe szczególne okrucieństwo czynności wykonawczych - podkreślił sędzia.
Monika B. przez lata wprowadzała w błąd lekarzy, którzy bezskutecznie szukali przyczyny tajemniczej choroby. Jednocześnie prowadziła w internecie zbiórki pieniędzy, publikując zdjęcia poranionej córki i opisując jej rzekomą walkę z chorobą. Jej historię nagłośniły lokalne media, a nawet ogólnopolska telewizja.
Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Siedlcach, gdzie proces toczył się przy udziale prokuratora Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
W ciągu dziewięciu miesięcy odbyło się łącznie 10 rozpraw: 17 i 29 lipca, 8, 15 i 16 września, 29 października 17 i 20 listopada 2025 roku, a następnie 10 lutego i 11 marca 2026 roku.
Od pierwszego dnia procesu rozprawa toczyła się przy wyłączonej jawności. Sędzia Korczyński uzasadnił tę decyzję już podczas pierwszej sesji:
- Rozprawa zostaje wyłączona z jawności w całości, ponieważ osobą pokrzywdzoną jest małoletnia. Będą rozpatrywane szczegóły życia rodzinnego i dane wrażliwe, których upublicznienie mogłoby naruszyć interes dziecka.
Prokuratura Okręgowa w Lublinie zarzuciła kobiecie, że od lutego 2017 do stycznia 2024 roku przez prawie siedem lat systematycznie krzywdziła córkę Julię, dziś dziesięciolatkę. Biegli psychiatrzy stwierdzili u oskarżonej zespół Münchhausena przez przeniesienie. To rzadkie zaburzenie, w którym opiekun celowo wywołuje u podopiecznego objawy choroby, by wzbudzać współczucie i czerpać z tego korzyści, w tym finansowe.
Czyn, za który skazano Monikę B., wyczerpuje znamiona zbrodni znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad osobą nieporadną.
Wyrok jest nieprawomocny. Julia B. ma dziś 11 lat.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zbiorki na leczenie tj sposób na życie. Gdzie była rodzina i znajomi? Naciąganie ludzi na kase!
na rzecz dziecka ma zapłacić 100 tys. zł, a koszty sądowe wyższe - 104 tys. ?? chore prawo
Koszty sądowe wysokie gdyż zapewne miała obserwację psychiatryczną jako dowód w sprawie, a ta kosztuje bardzo dużo. Do tego opinie biegłych - ekspertyzy lekarskie (a za 5 minut wizyty lekarskiej ceny już do 400 zł dochodzą to wyobraź sobie za opinię biegłego specjalisty Skarb Państwa musi wyłożyć) i się ponad 100 tys. nazbierało.
Nasuwa się pytanie w jaki sposób to spłaci?
w żaden. nie spłaci ani grosza.
Tylko dożywocie dla takiej matki byłoby sprawiedliwością
Dla Mnie to i lekarzy powinni pociągnąć do odpowiedzialności. Polska medycyna przez 7 lat się nie zorientować Debi×× nie lekarze.
Hahahhahahahaha bliżej nie ustalona substancja? To co prokurator robił przez dwa lata?
Zbiorki na leczenie tj sposób na życie. Gdzie była rodzina i znajomi? Naciąganie ludzi na kase!
na rzecz dziecka ma zapłacić 100 tys. zł, a koszty sądowe wyższe - 104 tys. ?? chore prawo
Koszty sądowe wysokie gdyż zapewne miała obserwację psychiatryczną jako dowód w sprawie, a ta kosztuje bardzo dużo. Do tego opinie biegłych - ekspertyzy lekarskie (a za 5 minut wizyty lekarskiej ceny już do 400 zł dochodzą to wyobraź sobie za opinię biegłego specjalisty Skarb Państwa musi wyłożyć) i się ponad 100 tys. nazbierało.