Bezpośrednia relacja z wystąpienia Dudy, oskarżającego premiera Donalda Tuska o współpracę z rosyjską FSB, na szczęście mnie ominęła. To kumpel
zadzwonił z pytaniem:
-Widziałaś? Słyszałaś? Ale odleciał. Wiesz, zaczął niewinnie, a potem patrzę, a on się znowu robi taki okrągły na twarzy. To już wiedziałem, że coś odwija, więc włączyłem głos w telewizorze – opowiadał kumpel, dla którego Duda, tak jak dla mnie, prezydentem nie jest, a gdy pojawia się w telewizji, to wyłącza głos, by się nie denerwować.
Wiadomo, że gdy Duda robi się okrągły na twarzy, zawsze coś głupiego powie. A gdy jeszcze uniesie podbródek, to wiadomo, że prawdziwy cyrk nadjeżdża. Duda nie ma męskiej urody, to twarz miękka, trochę pyzata, więc zaciskanie ust i marszczenie brwi w pozowaniu na duce daje raczej efekt radosnych harców na Ulicy Sezamkowej niż wodza prowadzącego do boju.
Dziewięć lat temu pisowscy wyborcy wybrali Dudę na prezydenta Polski. Pozostał mu jeszcze rok do odejścia w otchłań przeszłości. To najgorsza prezydentura wszech czasów.
- Jak chcesz być prezydentem, musisz być twardy – zwierzał się w wywiadzie, i jeszcze zapewniał: - Ja się uczę cały czas!
Na pewno nie był to (i nie jest) prezydent wszystkich Polaków. Nie jest prezydentem dla ludzi uczciwych, mądrych, inteligentnych (co potwierdził niejako wyrok sądu w głośnej sprawie pisarza, który nazwał go w jednym z wpisów „debilem”), otwartych, kulturalnych. Tak, nie jest to prezydent elit i patriotów (nie mylić z pisowskim patriotyzmem Prawdziwych Polaków!). Duda to prezydent na miarę pisowskich możliwości. A te, jakie są, każdy widzi.
Czy Duda stanie przed Trybunałem Stanu za łamanie konstytucji? Wielu Polaków uważa, że powinien. Może dlatego wykonuje coraz dziwniejsze ruchy, brnie w absurd i polityczną kompromitację? Strach zagląda w oczy? Przecież widzi pisowszczyków, których sądy skazują na kary więzienia, lub za którymi są rozsyłane listy gończe. Zdjęcie Dudy obejmującego w pałacu prezydenckim przestępcę, skazanego prawomocnym wyrokiem na więzienie, jest wyjątkowo wymowne. „Swoi” się obejmowali i całowali po staropolsku. Znowu scena niczym z Ulicy Sezamkowej.
Tymczasem Polacy chcą mieć Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Prezydenta wszystkich rodaków, przywódcę narodu, godnego reprezentanta, którego nie będą się wstydzić przed światem. Od tego wybawiającego nas ze wstydu momentu dzieli nas jednak ponad 300 dni. Ile jeszcze czeka nas przez ten czas wstydu za głowę państwa? Ile sporów, ile memów, ile wypowiedzi i decyzji szkodzących państwu?
Za tych ponad 300 dni Polska, niewątpliwie, odetchnie z ulgą. Bo kto by nie wygrał, na pewno już nie będzie Dudą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze