Papież Franciszek napomniał plotkarzy, że zamiast budować wspólnotę, dzielą ją poprzez plotki i obmowy. „Nie mówię wam byście obcięli sobie języki, ale byście prosili Pana o łaskę, by nie plotkować. To jest ludzkie, ale nie chrześcijańskie” – podsumował papież. Nie wątpię, że tego apelu nikt poważnie nie potraktuje. Plotkarze byli, są i będą. Nic się nie zmieni, bo żyjemy w kulturze plotki. Czyż komentowanie (najczęściej uszczypliwe i napastliwe) życia bliźnich nie jest zajęciem ulubionym z ulubionych? A dlaczego takim zainteresowaniem cieszą się telewizyjne seriale-tasiemce?
Podglebiem dla plotkowania jest brak otwartości wobec innych ludzi oraz jej pochodna – wstręt do zwracania uwagi tym, których postępowanie czyni szkodę im samym lub bliźnim. Tymczasem napominanie „braci błądzących” jest jedną z ważniejszych powinności szczerych chrześcijan. „Wzywamy was też, bracia” – pisze ap. Paweł – „napominajcie niesfornych, pocieszajcie bojaźliwych, podtrzymujcie słabych, bądźcie wielkoduszni wobec wszystkich”. (1 Tes 5-14)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!