Weekendowe spacery do miasta stały się dla Ewy powodem do stresu. Chcąc nie chcą przechodzi ona w pobliżu siedleckiego więzienia.
- Bywa, że pod bramą stoją grupki mężczyzn, którzy nie bacząc na obecność mojego małego synka, obrzucają mnie niewybrednymi komplementami. Ja boję się im zwrócić uwagę. Nie pomaga też przechodzenie na drugą stronę ulicy, bo potrafią przekrzykiwać uliczny zgiełk, by powiadomić mnie, jaką jestem „laską” i co chcieliby ze mną robić. Lęk towarzyszy nie tylko Ewie. Przechodząc obok grupki mężczyzn z napakowanymi karczychami, nieswojo może poczuć się każdy. - Strach koło nich przechodzić. Ostatnio zaczęli się szarpać między sobą. Okropnie to wyglądało. Strasznie się zdenerwowałam – skarży się pani Teresa, która przechodzi koło więzienia idąc do kościoła.
Nie tylko rodzina
Mury siedleckiego więzienia znane są dobrze mieszkańcom miasta. Przechodząc obok nich, nigdy się nie zastanawiamy, co za nimi się dzieje. Nie myślimy o ludziach, którzy spędzają tam lata, odsiadując kary za popełnione przestępstwa. Nie żyją oni jednak w próżni. Mają rodziny i kolegów „na wolności”. A ci o kumplach nie zapominają. Przyjeżdżają w odwiedziny. Niestety, sala widzeń jest mała i czasem trzeba poczekać na swoją kolejkę. - Do więźniów przyjeżdżają nie tylko rodziny – zauważył radny Maciej Drabio. - Odwiedzają ich koledzy, pochodzący często ze środowisk patologicznych. Czekają na zewnątrz. Ostatnio przed bramą więzienia dochodziło do agresji wobec przechodniów. Czy Straż Miejska mogłaby częściej wysyłać tam patrole, by mieszkańcy mieli większe poczucie bezpieczeństwa? Widok patrolu ostudziłby także emocje oczekujących na widzenie. Za częstsze patrole byliby także wdzięczni bliscy osadzonych. Oczekiwanie na widzenie z synem stało się dla pani Wandy okropnym przeżyciem. - Syn siedzi w areszcie. Czeka na rozprawę. Jest w okropnym stanie psychicznym. Martwię się o niego i tylko dlatego tu przyjeżdżam, przywożę paczki. Gdy przychodzi mi czekać razem z przeklinającymi młodymi ludźmi, którzy w licznej grupie popisują się chyba przed sobą, to wracam do domu chora.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!