Straty, spowodowane przez kibiców (kiboli? chuliganów? bandytów?) na stadionie w Bydgoszczy, oszacowano na 40 tysięcy złotych. Wynik poszedł w Polskę, stając się pretekstem do policyjno-rządowego wzmożenia. Wzmożenie, jak to wzmożenie, niedługo się skończy. A jak się skończy? Wiadomo jak. Skończy się tak, że wszystkie ważniejsze stadiony będą zamknięte. W przyszłym tygodniu, coś mi się zdaje, będzie ostatnia kolejka ekstraklasy. I na tym koniec.
Ale ja nie o tym chciałem. Chodzi mi o to, że nie ma sprawiedliwości w kwestii stadionów. W Bydgoszczy straty na 40 tysięcy, a halo na cały kraj. W Siedlcach kamień na kamieniu z miejskiego stadionu przy ul. Wojskowej nie został i o tym cisza. Najpierw zniknęła trybuna, a na przełomie kwietnia i maja (akurat w te burdy bydgoskie) w zgrabną piramidę gruzów rozsypał się stadionowy hotel. Teraz już nawet gruzy, zdaje się, wywieźli. To już nie stadion, a plac budowy: spłachetek trawy i klepiska.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!