Reklama

Bitwa pancerna o Siedlce

31 lipca, w 64. rocznicę wydarzeń, w Muzeum Regionalnym w Siedlcach można było posłuchać wykładu Edwarda Kopówki o „Bitwie pancernej o Siedlce 24-31 lipca 1944 r. i jej postrzeganiu”. Dopełnieniem prelekcji znanego i cenionego historyka, na co dzień kierownika Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince, był fragment kroniki, nagranej wówczas przez Niemców, udostępniony przez członka Siedleckiego Klubu Kolekcjonerów, Adama Krzeskiego.

- Interesuje mnie nie tylko samo wydarzenie, ale i pamięć o wydarzeniu – zaznaczył Edward Kopówka – historyk, kierownik Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince, rozpoczynając 31 lipca swój odczyt, poświęcony „Bitwie Pancernej o Siedlce 24-31 lipca 1944 r. i jej postrzeganiu”. - Jestem troszkę stremowany, gdyż chciałbym te wydarzenia przedstawić w sposób troszkę inny, niż to robiono dotychczas – dodał.


I zaczął swą opowieść – o trwających od 21 do 23 lipca nalotach na Dworzec PKP. O typach czołgów: Tygrys (niemiecki czołg ciężki, największy i najcięższy czołg II wojny światowej użyty w boju), IS-2 (Josep Stalin, radziecki czołg ciężki), Pantera (niemiecki czołg średni, który konkuruje z radzieckim T-34 o miano najlepszego czołgu tej wojny) oraz o historii Pomnika Wdzięczności i Braterstwa Broni. Nie pominął przepastnych Archiwów Moskiewskich, kryjących w sobie jeszcze nie jedną  niespodziankę i wielu luk, dotyczących września 1939 r., w związku z którymi nie wiadomo np., ile osób zginęło w Siedlcach.


Jego trema była tym większa, że wśród licznie przybyłych gości (m.in. żołnierz z Oddziału „Zenona” Tadeusz Sobieszczak ps. „Dudek”, historyk i regionalista Jerzy Garbaczewski,  trzech panów Henryków – Marciszewski, Olszewski i Maliszewski, Jan Romańczuk ze Starostwa Powiatowego w Sokołowie Podlaskim, były poseł na Sejm – Grzegorz Skwierczyński, sekretarz miasta Sławomir Marchel, rzecznik prasowy AP i wiceprzewodniczący siedleckiej Rady Miasta Adam Bobryk oraz rzecznik prasowy Ambasady Białorusi, Dmitrij Wybornyj, który podkreślił, iż mamy bardzo bogatą wspólną historię. Przed odczytem złożono wiązanki kwiatów na cmentarzach żołnierzy polskich i radzieckich.


Ciekawy odczyt, zwieńczony fragmentem kroniki, nakręconej przez Niemców, a użyczonej na ten wieczór przez członka siedleckiego Klubu Kolekcjonerów, Adama Krzeskiego, zakończyła emocjonująca dyskusja. Panowie, którzy pamiętają tamte czasy, uzupełnili lub sprostowali wiele faktów (np. liczbę czołgów „na samej Kazimierzowskiej było ich 17, w Siedlcach wg „Militarii” i mnie 250, a nie 50 – jak powiedział pan Edward”), zamieszczonych w oficjalnych źródłach historycznych. I tak okazało się, że T-34 słynęły z tego, iż były tanie i szybko produkowane, co nie znaczy, że niezawodne w walce... Czołgów Tygrysów w Siedlcach nie było, za to można było spotkać amerykańskie (skrót USA Polacy tłumaczyli wówczas na użytek własny: Ubij Sukinsyna Adolfa) M4 Shermany – amerykańskie czołgi średnie z nieprzemalowanymi białymi gwiazdami. U nas były na wyposażeniu Rosjan. Mimo iż 31 lipca 1944 r. o godz. 16.00 Siedlce były wolne, walki w okolicach Igań trwały jeszcze 1 sierpnia.


Przypomniano nieupamiętnione Niwiski, w których Niemcy rozstrzelali włoskich antyfaszystów, wysłanych z Włoch przez Mussoliniego jako niewygodnych, a ekshumowanych jako żołnierze Armii Radzieckiej. O tym, że zostali nago rozstrzelani, świadczą będące w IPN relacje Polaków, którzy kopali im doły (ok. 70 osób). Przegotowana 2 lata temu przez Ambasadę Włoską tablica, mająca upamiętnić ten mord, do dziś nie pojawiła się w miejscu swojego przeznaczenia. H. Marciszewski stwierdził, iż powstanie warszawskie było zwieńczeniem Akcji „Burza”. I że w Muzeum Powstania Warszawskiego powinien być kącik jej poświęcony. T. Sobieszczak nie bez żalu dodał, że Rosjanie „naszej dywizji nie puścili na powstanie. Bittner (gen. Ludwik Bittner – przyp. Ana) prosił, a oni kazali się nam rozbroić”.


Ile czołgów jechało od strony ulic: Piaskowej, Sokołowskiej i Żytniej? Wg E. Kopówki (za poświadczonymi źródłami) – 17, wg J. Garbaczewskiego 11 („podaję za czasopismem „Militaria”; poza tym osobiście z tatą liczyliśmy; jeden z czołgów stanął za moim domem; tato młotkiem stuknął w czołg, czerwonoarmista wyjrzał i poczuliśmy, że Ruski był pijany”.) T-34, który przejechał obok kaplicy Gorgoszów, przez sam środek cmentarza Centralnego, zostawił po sobie łuskę („po wojnie tato flakony z łusek robił”) na pamiątkę. Znaleziono ją, gdy jakiś czas temu kopano w tym rejonie cmentarza grób, (gdyby zastępca dyr. siedleckiego Muzeum Regionalnego nie zaświadczył, iż jest ona faktycznie w zbiorach muzealnych, dyskusja – czy czołg wyrzuca łuski, a jeśli tak, to dlaczego? – prawdopodobnie nie miałaby końca).


Kolejnymi ciekawostkami były informacje o tym, że w miejscu obecnej kaplicy św. Józefa w czasie wojny była okopana Pantera, a budynek Dworca PKP stał na dzisiejszych torach kolejowych. Kombatanci zwrócili również uwagę, że na tablicy, upamiętniającej 6 żołnierzy AK, którzy brali udział w wyzwalaniu Siedlec, brakuje nazwiska Wacława Borkowskiego ps. Siekiera. AK miała duży udział w wyzwalaniu miasta. Ok. 80 osób uniemożliwiło wysadzenie w powietrze kilku ważnych obiektów, m.in: elektrowni, Katedry, gimnazjum im. S. Żółkiewskiego i mostu łukowskiego.


Na zakończenie uroczystości E. Kopówka złożył kwiaty, a zebrani zapalili 64 lampeczki przed pomnikiem żołnierzy AK przy ul. Piłsudskiego.
Zdjęcia: Aneta Abramowicz, Piotr Giczela, Witold Bobryk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości