Sierpniowa sobotnia noc. W klubach i dyskotekach tłumy młodych ludzi. „Reaktor” w Janowie pod Mińskiem stał się tego lata modnym klubem. Ściąga tu młodzież z całego powiatu. Dlaczego nie miałaby pojechać grupa z miejscowości Dębe Wielkie. Jest jednak problem. Czym? Skąd wziąć samochód?
W garażach Ochotniczej Straży Pożarnej stoją wozy. Dwa są przygotowane do akcji bojowej, włączone wraz z jednostką straży w Dębem Wielkim do systemu ratowniczo-gaśniczego. Ale stoi także trzeci, nowo zakupiony, który jeszcze nie został włączony do systemu ratownictwa, więc nawet gdyby coś się działo, paliło, waliło, to samochodu tego raczej nikt szukać nie będzie. Oficjalnie w systemie ratowniczym przecież go nie ma. Tak więc transport do „Reaktora” się znalazł. Potrzebne były jeszcze klucze do bramy, do samochodu i kierowca. Taką czerwoną bryką ful wypas zajechać przed janowski klub, to odlot na całego. Wsiedli wiec i pojechali.
Następnego dnia na ulicach Mińska Mazowieckiego ktoś wypatrzył porzucony, uszkodzony samochód strażacki. Czyżby to był ten sam, którym jechano do „Reaktora”? Właścicielem porzuconego wozu okazała się Ochotnicza Straż Pożarna w Dębem Wielkim. O zgubie Hannę Wodnicką, wójta gminy Dębe Wielkie poinformowało Powiatowe Centrum Zarządzania przy Państwowej Straży Pożarnej w Mińsku Mazowieckim. I tak wóz bojowy się odnalazł, ale, niestety, w uszkodzonym stanie. Szybko wrócił do strażackiego garażu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!