Reklama

Bolek to ja

11/06/2008 10:20

Czas jakiś temu wypłynęła w mediach teczka, z której wynikało, że Jarosław Kaczyński współpracował z SB. Zamieszanie było króciuchne, bo szybciuchno zainteresowany ogłosił, że to fałszywka, czyli papiery spreparowane w przeszłości, aby obciążyć go w przyszłości.

Pretorianie z „zakonu PC” wieścili, iż podstępne służby uczyniły ten wysiłek, gdyż ich polityczne bożyszcze było jednym z najważniejszych (najważniejszą?) i najgroźniejszych (najgroźniejszym?) dla systemu komunistycznego opozycjonistą. Brzmiało to tak, jakby na długo przed upadkiem komuny esbecki Referat Janowidzenia nie tylko przewidział onże upadek, ale też przewidział też rolę J.K., jaką odegra w „Jakiejś Tam Nowej Polsce”.
Ciekawi mnie wręcz chorobliwie, dlaczego tylko teczka J.K. okazała się być (jak dotąd) jedyną fałszywką, zaś wszystkie inne teczki agentów SB są prawdziwe i zawierają rzetelną wiedzę...
W chwili, gdy piszę te słowa, w drukarni, której adres utajniono, oprawia się ostatnie egzemplarze książki autorstwa pracowników IPN, która ma zawierać wyczerpujące i niezbite dowody, że mistycznym już agentem „Bolkiem” jest Lech Wałęsa. Owym przesądzającym dowodem mają być zapiski
i notatki esbeckimi rękoma czynione - pewne i wiarygodne, jak tylko rzetelne i wiarygodne są informacje i opinie oficerów SB - oczywiście z wyjątkiem tych, które są nieprawdziwe i spreparowane, czyli dotyczące J.K.
Nie byłem i nie jestem admiratorem p. Wałęsy, nie zgadzam się z wieloma jego ocenami i poglądami i nie lubię go za nachalną pewność siebie. Może i jest prorokiem, ale jeszcze tego nie dostrzegłem. Jednak chylę przed nim głowę w podzięce za jego udział w powaleniu na kolana PRL i za odwagę wzięcia odpowiedzialności za los mego kraju i przewodzenie pierwszej zwycięskiej rewolcie narodowej. Mej oceny w żaden sposób nie zmieni wiedza o tym, że L. W. być może podpisał kiedyś jakąś lojalkę, bądź w rozmowach z esbekami opowiadał o sprawach, o których być może nie powinien był mówić. Będę trwał w pokłonie dla niego wobec niepodważalnych zasług, którymi może on obdzielić nie tylko Obu Braci, ale i przynajmniej połowę po faryzejsku „czystych z zakonu PC”.
Dlatego też, uważając, iż wysiłki określane enigmatycznie (by nie powiedzieć kłamliwie) ostatecznym wyjaśnieniem sprawy agenta „Bolka” mają wszelkie cechy wendetty L.W., prowadzonej przez ludzi malutkich duchem i (obawiam się) w sercach podłych (acz tego nieświadomych), na ochotnika zgłaszam się do bycia agentem „Bolkiem”.
Jak znam i postrzegam historyków z IPN, bez trudu udowodnią ten „fakt”, jak udowodnili wiele innych „faktów” - to robotne, pomysłowe i oddane sprawie chłopaki.
Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości