Reklama

Co jeszcze kryje ziemia?

Ten przeciągły, piskliwy sygnał sprawia, że każdemu poszukiwaczowi zaczyna przyspieszać puls. Tak było i tym razem. Zenek rozkopał lekko ziemię, a potem zaczął ją delikatnie rozgarniać palcami. Nie takiego znaleziska się jednak spodziewał. Najpierw wydobył jeden pocisk moździerzowy, potem drugi i trzeci... A w tym miejscu chodziło przecież tylu ludzi. Mogło dojść do tragedii.

- Saperzy powiedzieli, że jeszcze nigdy nie znaleźli tak dobrze zachowanych pocisków moździeżowych – mówi Zenek. – Podobno tylko ładować, i strzelać... A my dobrze wiemy, że w tym rejonie ziemia kryje jeszcze wiele podobnych niespodzianek. Zenka i Mariusza, mieszkańców gminy Kotuń, pasja poszukiwaczy skarbów ogarnęła dopiero w tym roku. Nasłuchali się i naczytali o niesamowitych znaleziskach: o garnkach wypełnionych złotymi monetami, o wykopanej gdzież biżuterii. To wciąga bardzo szybko. No i zaczęli przemierzać gminne ostępy. A że obaj są ludźmi już dorosłymi i myślącymi racjonalnie, to poczynili odpowiednie przygotowania. - Kupiliśmy profesjonalny wykrywacz metali, który kosztuje ponad 2500 złotych – opowiada Mariusz. – No i ruszyliśmy w okoliczne lasy. A tam co chwila jakieś epokowe znalezisko – a to kapsel, a to zardzewiały gwóźdź czy podkowa. Parę tygodni tak wałęsaliśmy się po gminie Kotuń, a tu żadnego skarbu. Dosłownie nic. 

Oczywiście mówiąc o skarbie przesadzamy. Taka nadzieja wprawdzie zawsze tli się w sercu poszukiwacza, ale najczęściej chodzi o militaria. Tych ziemia po dwóch ostatnich wojnach kryje najwięcej. Obaj szperacze zapłacili frycowe, jak większość tych, którzy mają podobną pasję. Ale nie zrezygnowali. Nawet parę miesięcy bezowocnych poszukiwań nie potrafiło ich zrazić. - Teraz już wiemy, że takie poszukiwania w ciemno nie mają sensu – mówi Zenek. – Do odkrywania tajemnic, jakie kryje ziemia, trzeba się odpowiednio przygotować. Bez odpowiedniej podbudowy nic się nie zdziała. Zaczęliśmy więc studiować stare mapy, szukać dokumentów a przede wszystkim rozmawiać ze starymi ludźmi, którzy pamiętają jeszcze wojnę. Te opowiadania też trzeba odpowiednio selekcjonować, bo inaczej w każdym bajorze szukalibyśmy zatopionego czołgu... Jeden z mieszkańców opowiadał jednak bardzo konkretnie o działaniach wojennych na terenie gminy Kotuń. Wskazał miejsca, gdzie według niego uciekające wojsko porzuciło oraz ukryło uzbrojenia i amunicję. Poszliśmy tym śladem. Rano byliśmy na miejscu. Po paru krokach w wykrywaczu zabrzęczało...

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama