Reklama

Czarny zakręt

To był ponury dzień. Taki feralny piątek: niskie ciśnienie, padający śnieg i wielka ślizgawica. Ewa sięgnęła po stertę dokumentów, do których segregowania przymierzała się do dłuższego czasu.

Trzeba z nimi zrobić porządek. Zsunęła kapcia z nogi (na drugiej stopie miała gips) i usiadła na wersalce. Uderzenie w ramię bardzo ją zaskoczyło. Spojrzała przed siebie.
- Dlaczego sufit leży na podłodze? – pomyślała bezradnie. - Dlaczego tu jest taki bałagan?
Zza okna usłyszała krzyki sąsiada: - Ewa tam jest! Ewa tam chyba była!
Wyszła na bosaka przed dom. Sąsiad podbiegł do niej, a nieznany mężczyzna na jej widok tak wyraźnie odetchnął z ulgą, że mało się nie rozpłakał. To był kierowca. Jego samochód (mleczarska cysterna) wbił się w dom Ewy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama