Prokuratura w Siedlcach wszczęła dochodzenie w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa przez intendentkę jednej ze szkół w gminie Suchożebry. Mowa nawet o kwocie 100 tys. zł. Intendentka została zwolniona dyscyplinarnie.
Nie miałem innego wyjścia, musiałem zawiadomić prokuraturę – mówi Krzysztof Bujalski, wójt gminy Suchożebry. – Plotki docierały do mnie wcześniej, ale jak oskarżać kogoś bez dowodów?
Wieść gminna niesie, że intendentka miała wpaść na… chałce. Gdy zaproponowała nowej dyrektorce, że jeśli chałka zostanie, to ją jej sprzeda. No i te żeberka kupowane na klub dziecięcy… – Naprawdę te maluszki obgryzały kosteczki? – zastanawia się wójt.
Krzysztof Bujalski nie ukrywa, że od dłuższego czasu słyszał o swoistym handlu w jednej ze szkół. Ludzie mieli tam kupować różne produkty spożywcze.
– Nie wiedziałem, co z tym zrobić – wójt rozkłada ręce. – Tych informacji było coraz więcej, ale jak to sprawdzić, żeby nikogo nie skrzywdzić?
A mówiło się, że w szkole można kupić mięsko, warzywa, pieczywo… Ile w tym prawdy, a ile fantazji? To czyjeś złośliwe pomówienia, czy może obywatelskie powiadomienia o nieprawidłowościach, bo niektórych to oburzało?
Wydarzenia nabrały tempa, gdy w szkole zmieniła się dyrekcja. Nowa szefowa przyszła pewnego dnia do wójta z dokumentami.
– Położyła je na biurku i zapytała: Co mam z tym zrobić? – opowiada wójt Bujalski. – A ja nie miałem wątpliwości. Odpowiedziałem: To, co pani musi. Dyrektorka zwolniła intendentkę dyscyplinarnie.
Cały artykuł przeczytacie w 51. numerze "Tygodnika Siedleckiego" (kup teraz e-wydanie).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze