Reklama

Czy to już jest mobbing?

Dyskryminację, wprowadzenie atmosfery strachu i narastającego konfliktu oraz wykorzystywanie monitoringu do śledzenia pracowników. To m.in. zarzucają dyrektorce Szkoły Podstawowej w Węgrowie pracujący tam pedagodzy. Nauczycieli wsparła senator Maria Koc, która napisała list do burmistrza Krzysztofa Wyszogrodzkiego i Rady Miejskiej. Nie pada słowo mobbing, ale chyba tylko przez grzeczność lub z ostrożności.

– Nie ma żadnego narastającego konfliktu. Ja tego konfliktu nie wywołuję i nie podtrzymuję – twierdzi dyrektor, Monika Demczuk. – Owszem, wymagam od nauczycieli, by punktualnie przychodzili na lekcje i pełnili dyżury na korytarzach. Szkoła bowiem jest od tego, żeby dobrze nauczać i zapewnić bezpieczeństwo dzieciom.

OBCY DYREKTOR?

Konflikt między nauczycielami (przynajmniej ich częścią) a dyrektor Moniką Demczuk trwa od dłuższego czasu. Dotychczas nie mówiło się o nim głośno. Dopiero list senator Marii Koc i obecność kilkorga nauczycieli na ostatniej, nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej, nadały sprawie rozgłos.

Reklama

Jednak źródło konfliktu sięga lipca 2012 roku, kiedy to Monika Demczuk, nauczycielka religii w Gimnazjum im. Jana Dobrogosta Krasińskiego, wygrała konkurs na dyrektora Szkoły Podstawowej, pokonując m.in. dotychczasową dyrektorkę, Barbarę Jakubisiak.

Po rozstrzygnięciu konkursu, Kuratorium powołując się na uchybienia proceduralne, domagało się od ówczesnego burmistrza Jarosława Grendy decyzji o jego unieważnieniu. Odmówił, tłumacząc, że konkurs odbył się zgodnie z prawem. 1 września 2012 roku Monika Demczuk objęła stanowisko dyrektora, a dotychczasowa dyrektor Barbara Jakubisiak została zwykłym nauczycielem, podobnie jak jej zastępczyni, Agnieszka Zarzycka. Dziś obie są w grupie osób krytykujących dyrektorkę.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości