Reklama

Dlaczego Egipt?

09/02/2011 09:56

„Ja rozumiem, że Polak może mieć tylko jedną ojczyznę, ale dlaczego to ma być Egipt?” – dziwił się w 1967 r. Antoni Słonimski. Młodemu narybkowi należy się do tego cytatu parę słów wyjaśnienia. Antoni Słonimski (wybitny poeta) odniósł się w ten drwiący sposób do słów Władysława Gomułki (pierwszego sekretarza PZPR, partii rządzącej w PRL), który oskarżał Polaków pochodzenia żydowskiego o sympatyzowanie z Izraelem podczas tak zwanej wojny sześciodniowej. Izrael zdobył wtedy na swoich arabskich sąsiadach Wzgórza Golan, Półwysep Synaj, Zachodni Brzeg Jordanu oraz Strefę Gazy.

Kto dorastał w latach 70. minionego stulecia, przez całe lata słyszał w radiowych i telewizyjnych wiadomościach tę wyliczankę: Wzgórza Golan, Strefa Gazy, Półwysep Synaj, Zachodni Brzeg Jordanu, Strefa Gazy, Wzgórza Golan. Wciąż coś się tam zmieniało, coś się działo, przeważnie nic dobrego. Półwysep Synaj to właśnie zagarnięta w czasie wojny sześciodniowej, później zwrócona, część Egiptu. Przypomniał mi się Egipt sprzed prawie pół wieku, bo Egipt znowu jest na medialnym topie. Nie piszę, że Egipt jest teraz w modzie, bo Egipt od dawna był w modzie - turystycznej. Plaże Egiptu drugą dekadę są ulubionym miejscem polskich wczasów all inclusive. Egzotycznych, a jednocześnie niedrogich, niemal na każdą kieszeń. Kto nie ma w rodzinnym albumie zdjęć spod piramid? Kto nie popijał drinków, siedząc przy barze z widokiem na lazurowe wody Morza Czerwonego? Ja nie mam. Nie popijałem. Ale i tak się napatrzyłem. Jak obejrzysz kilka setek fotografii, przywiezionych z egipskich wakacji przez opalonych znajomych, to – uwierz mi – prawie tak, jakbyś tam był. I co się teraz okazuje? W Egipcie rewolucja. Arabowie wychodzą na ulice, robiąc to, co najlepiej im wychodzi w telewizji: skandują hasła, wyrzucając w górę zaciśnięte pięści. Krzyczą coś o wolności, demokracji i że chcą zmiany i że w ogóle mają dość. Nie w porę wybrali się Egipcjanie ze swoimi żądaniami, oj, nie w porę... Nie dość, że zepsuli nam tanie wczasy, że nie ma gdzie pojechać na all inclusive, to pojawiły się dodatkowe komplikacje. Czy panowie Egipcjanie nie wiedzą, że na świecie mamy kryzys? Że z powodu ich nieprzemyślanych protestów drożeje nam i tak niebotycznie droga benzyna? Że złotówka się chwieje, a w Polsce ludzie kredyty we frankach pozaciągali? Nie mogli jeszcze trochę przecierpieć? Jakby mało było kłopotów. Kto to widział? Tak smaczny sen przerywać światu… „Rewolucje są melancholijnymi momentami historii. Krótki spazm nadziei roztapia się w nędzy i rozczarowaniu” – pisał mądry Ralf Dahrendorf (politolog). Egipcjanie nie wiedzą o tym jeszcze. Jeszcze Dahrendorfa nie czytali. Trochę im tej niewiedzy zazdroszczę. Mają, na razie mają, swoją egipską rewolucję, nadzieje i marzenia. Jeszcze utrzymują swój plac, przyczółek wolności. Nie w głowie im melancholia. Myślę o naszych rewolucjach. Tych nieudanych i tych zaledwie niedokończonych. O tych, które nie wymierzyły sprawiedliwości. I tych, które wciąż muszą się dopełnić. Myślę o naszych powstaniach, które wybuchały nie w porę, mącąc sen zadowolonego z siebie świata. I trzymam kciuki za Egipcjan. Komuś w końcu musi się udać.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości