W piątek cały poranek siedziałem jak sparaliżowany, nie mogąc oderwać się od telewizora. Na ekranie w kółko pokazywano te same migawki. Chwiejące się ściany i spadające monitory w lokalnej stacji telewizyjnej. Płonąca rafineria. Wysoka fala, sunąca przez ocean w stronę wybrzeża. Woda wdzierająca się w ląd, zalewająca pola, szklarnie, porywająca samochody i rujnująca domy. Kiedyś o tragedii w Japonii dowiedziałbym się z notatki w gazecie. Może nazajutrz, a może dopiero za kilka dni. Trzęsienie ziemi i tsunami na Pacyfiku byłoby wydarzeniem dalekim i bladym. Echem relacji ze świata, którego nigdy nie poznam, nie doświadczę. Dzisiaj rzeczywistość dopada mnie bezbronnego jeszcze przed śniadaniem i atakuje bez pardonu obrazami live. Fascynujące i zupełnie nie do zniesienia.
„Rzeczywistość jest do wytrzymania, gdyż niecała dana jest w doświadczeniu. Albo dana niejednocześnie. Dociera do nas w ułamkach zdarzeń, w strzępach relacji, w echach wystrzałów, w dalekich dymach rozpływających się po niebie, w pożarach, o których historia mówi, że „obracają w perzynę”, chociaż nikt nie rozumie tych słów” – pisała przed laty Zofia Nałkowska.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!