– No i popatrz – mówi kumpel. – Ci, którzy się szczepią, są dziś elitą. To inne wykształcenie, inne spojrzenie na świat, inne źródła czerpania wiedzy. Gadasz z takim i od raz wiesz, że czyta gazety czy ogląda programy informacyjne. I nie choruje na grypę. Elita.
No i coś w tym jest. Od zawsze dostęp do nauki był przywilejem elity. W starożytności to kapłani mieli wiedzę, potem rody szlacheckie, uprzywilejowane finansowo, wpływały na rozwój sztuki i nauki. Przy magnackich
dworach kwitło życie kulturalne. Elita decydowała o postępie. Czyli elity są światu potrzebne.
Ale do elit aspirują różne środowiska. Komunizm tępił elitę intelektualną, ale to zrozumiałe, bo do władzy doszli ludzie z błyskawicznego awansu społecznego. Komuniści szybko stworzyli swoje elity – niby wszystko miało być po równo, ale byli oczywiście ci lepsi, którzy mieli więcej, zwłaszcza deficytowych towarów.
Mniej antyelitarna powinna być demokracja, ale i tu odwieczny podział na lepszych i gorszych zastawił pułapkę. Bo w demokratyczny sposób dopuszczono do głosu ludzi prostych. Dziejowa pomyłka zaowocowała tym, że w wielu społeczeństwach ludzie prości stworzyli swoją elitę, niczym w filmie „Miś” – na miarę swoich możliwości. Na naszym polskim podwórku to chociażby PiS i Konfederacja.
Wokół pisowskich i konfederackich „elit” skupiają się ludzie mówiący prostym językiem strachu i agresji. Podsycają lęki i nienawiść (a ta właśnie lęk budzi i lękiem się karmi). Prostacko uczą pobratymców, że ich „elitom” można więcej. Domagają się poddaństwa niczym hrabiostwo od chłopów pańszczyźnianych. A im ktoś prostszy, tym łatwiej to łyka, jak chłop pańszczyźniany: służy i jeszcze się z tego cieszy. Dlatego tym środowiskom nie zależy na rozwoju nauki, edukacji, dostępie do świata. Podróże kształcą? Trzeba to ukrócić. Wyjść z Unii Europejskiej! Zahamować rozwój, nastawić wrogo do innych, doprowadzić do izolacji, w której przerażeni prości ludzie będą wdzięczni wybawcom, broniącym ich choćby przed „eksperymentami” ze szczepionkami.
Pisowskie elity namawiają do agresji. Oto ksiądz, uniżony sługa boży, namawia pisowskiego kandydata na prezydenta, aby skorzystał ze swych bokserskich umiejętności i wyprowadził prawego i lewego prostego w profesora, który ujawnił niepochlebne fakty z przeszłości kandydata. A kandydat dziękuje za rady pokornie: szczęść Boże. Oto elitarny pisowski świat miłości i mądrości. W tym świecie trzeba się bić i umierać na grypę.
Ach, mądrości, ty nad poziomy wylatuj…
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze