Reklama

Ekonomiczny gwóźdź do trumny

– Na razie bronimy się rękami i nogami przed widmem kar. Ale jeżeli będziemy musieli je płacić, to gospodarka odpadami może się stać jednym z głównych wydatków w budżecie miasta – mówi burmistrz Marcin Jakubowski.

Gospodarka odpadami kosztuje miasto coraz więcej. Wspólnoty mieszkaniowe w Mińsku Mazowieckim mają problem z pojedynczymi lokatorami, którzy nie segregują śmieci. – Wystarczy, że jedna osoba w danym budynku zanieczyści pozostałe frakcje, a cała praca reszty wspólnoty pójdzie na marne – tłumaczy burmistrz Marcin Jakubowski. Niestety to wszystko przekłada się na portfele mieszkańców i jeszcze większe opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

Reklama

Wszyscy przeciwni, ale nie ma wyboru

Na początku przyszłego roku wzrosną stawki opłat. Podwyżka dotknie zarówno mieszkańców domów jednorodzinnych, jak i budynków wielorodzinnych, a różnica w stawkach zależy od formy zbierania odpadów. Dla właścicieli nieruchomości jednorodzinnych, gdzie odpady są zbierane selektywnie, miesięczna stawka za mieszkańca wzrośnie z dotychczasowych 33 zł do 44 zł. Z kolei ci, którzy nie wypełniają obowiązku segregacji śmieci, zapłacą 88 zł miesięcznie (poprzednio 66 zł). W przypadku budynków wielorodzinnych opłata naliczana jest na podstawie ilości zużytej wody. Nowa opłata wynosi 16,30 zł za każdy 1 m³ zużytej wody, zamiast dotychczasowych 12 zł. Jeśli właściciel nie prowadzi selektywnej zbiórki odpadów, zapłaci 32,60 z³ za 1 m³ (poprzednio 24 zł).

Na niedawnej sesji rady miasta (kiedy uchwalono stawki podatku od nieruchomości) przewodniczący komisji Komunalnej i Ochrony Środowiska Robert Ślusarczyk mówił, że zmiana będzie dość dotkliwa. – Dla 4-osobowej rodziny, takiej jak moja, z dwójką dorastających dzieci, to prawie 70-procentowa podwyżka w skali roku – dowodził. Ujął się też za starszymi mieszkańcami miasta, którzy często żyją w tzw. ubóstwie energetycznym. – Każdy z nas jest przeciwny podwyżce, ale nie mamy wyboru – odniósł się do jego wypowiedzi Łukasz Lipiński, przewodniczący Komisji Samorządności, Spraw Lokalnych i Praworządności.

Reklama

Zdyscyplinować mieszkańców

Dlaczego miasto stanęło pod ścianą, wytłumaczył burmistrz na przykładzie ostatniego przetargu na zagospodarowanie odpadów. Ofert, złożyły: zewnętrzne konsorcjum Remondis Otwock i Remondis Warszawa (łącznie na 36 mln 678 595 zł) oraz RDF i MPK, firmy z Ostrołęki, na 30 mln 829 000 zł. Tymczasem miasto oszacowało zamówienie na 23 mln 116 000 zł. – Obie kwoty, które wynikły w przetargu, znacząco przewyższyły nasze szacunki. Wybraliśmy Ostrołękę głównie z uwagi na cenę. Umowa została podpisana i w tej chwili mamy lukę w finansowaniu tego kontraktu – poinformował burmistrz. A jednocześnie uświadamiał, że koszt tego zamówienia wynika przede wszystkim z jakości segregowania odpadów odbieranych od mieszkańców

Dalszą część artykułu przeczytasz w najnowszym papierowym i e-wydaniu (KUP TERAZ) "Tygodnika Siedleckiego" nr 48.

Reklama

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości