Ernest Przestrzelski - utalentowany chodziarz pochodzący z Wólki Leśnej właśnie zmienił barwy klubowe. Z WLKS Nowe Iganie, z którym święcił największe sukcesy, przeniósł się do AWF AZS Wrocław. - Nie zapomnę, skąd tutaj przybyłem - mówi, niczym w piosence Funky Polaka.
- Czy jesteś bratem Kajetana? - zagajam rozmowę z Ernestem.
Gdy słyszę potwierdzenie, wspominam swój wywiad z Kajetanem Przestrzelskim z 2020 roku, tuż po wywalczeniu przez niego tytułu Mistrza Polski w biegach alpejskich. Kajetan, który do teraz jest jednym z najlepszych biegaczy w naszym regionie, opowiadał, że zaczął trenować, gdyż był „pulchniutki”, a tata zmotywował go, żeby pobiegał na mechanicznej bieżni. W ten niepozorny sposób stał się prawdziwym biegowym wyjadaczem! A jak było w przypadku Ernesta?
- Ja zawsze coś trenowałem, od najmłodszych lat podstawówki. A zaczynałem od akrobatyki - wspomina młodszy z braci. - Z chodem natomiast było tak, że nasz wcześniejszy trener w WLKS Janusz Goławski zaprosił mnie do udziału w obozie sportowym. Spodobało mi się i trenuję do tej pory.
Poczuć się wyjątkowo
Chód, delikatnie mówiąc, nie należy do najpopularniejszych konkurencji. Nie jest sportem, do uprawiania którego garną się rzesze dzieci i młodzieży. Co w takim razie pociąga w nim Ernesta?
- Właśnie to, że jest taki unikatowy, że mało kto to robi. Można się dzięki temu w pewien sposób poczuć wyjątkowo - odpowiada lekkoatleta.
Znaczący progres Ernest zaczął robić pod okiem obecnego trenera WLKS, Daniela Chojeckiego. Razem pracowali przez ostatnie trzy lata.
- To zawodnik o ogromnym potencjale, ale przede wszystkim o wyjątkowej etyce pracy. Każdy trening traktuje z pełnym zaangażowaniem, dąży do perfekcji i nieustannie szuka sposobów, by się rozwijać - chwali podopiecznego trener Chojecki. - Wyróżnia go nie tylko talent, lecz także konsekwencja, samodyscyplina i niezwykle dojrzałe podejście do sportu. Jak na swój wiek jest zawodnikiem bardzo świadomym i odpowiedzialnym, co stanowi ogromny atut w jego dalszym rozwoju.
Czy Ernest też uważa się za tytana pracy?
- Gdybym ćwiczył z doskoku nic by z tego nie było. Liczy się konsekwencja i determinacja. Sumienne podejście do treningów sprawia, że progres jest widoczny, a to daje motywację do dalszej pracy - mówi 19-latek. - Trzeba też czerpać radość z tego, co się robi. W moim przypadku zdecydowanie tak jest. A do wyników podchodzę bez napinki. Jak mają przyjść, to przyjdą.
Lepszy od Tomali
Wyniki już przychodzą. Podczas sierpniowych mistrzostw Polski seniorów w Bydgoszczy Ernest zdobył brązowy medal, przy okazji ustanawiając życiówkę na 10 km - 43:55,92 min.
- Nie było to ani dziełem przypadku, ani też wielkim zaskoczeniem. To w pełni zasłużona nagroda za codzienną ciężką pracę, wiarę w proces treningowy i sportową dojrzałość - stwierdza Daniel Chojecki.
Ernest przyznaje, że do Bydgoszczy jechał po medal. Trochę zwątpił w swoje możliwości, gdy zobaczył, że w gronie startujących znalazł się złoty medalista Igrzysk Olimpijskich w Tokio Dawid Tomala.
- Przyznam szczerze, że delikatnie się przestraszyłem. Zupełnie nie spodziewałem się jego obecności - opowiada lekkoatleta z Wólki Leśnej. - Przez pierwszą część trasy Dawid Tomala przewodził grupie chodziarzy, o których było wiadomo, że stoczą pojedynek o brąz. W pewnym momencie jednak zauważyłem, że Dawid słabnie, nie jest w stanie iść tak szybko jak pozostali zawodnicy, i go wyprzedziłem. Poczułem dużą ulgę i satysfakcję. Pokonać mistrza olimpijskiego, nawet jeśli nie jest już w najwyższej formie, to bardzo fajna sprawa. Zaszczytem było móc się z nim zmierzyć!
Marzyć, ale realnie
Coraz lepsza dyspozycja naszego chodziarza nie mogła umknąć trenerom kadry narodowej. Ernest od pewnego czasu jest już członkiem reprezentacji i miał możliwość występować w biało-czerwonych barwach na międzynarodowych imprezach. W 2025 roku zdobył czwarte miejsce drużynowych mistrzostw Europy, a indywidualnie, podczas startu w europejskim czempionacie, uplasował się na 15. pozycji.
- Rzutem na taśmę zdobyłem kwalifikację, a moje wyniki stawiały mnie gdzieś na końcu stawki. Tymczasem wygrałem z wieloma teoretycznie mocniejszymi zawodnikami. Pokazałem, że nie należy mnie skreślać - nie kryje radości młody sportowiec. - Reprezentować swój kraj to ogromna duma. Chciałbym móc to robić jak najdłużej i na coraz wyższym poziomie.
- Jego rozwój przebiega w imponującym tempie i głęboko wierzę, że w przyszłości zobaczymy go w reprezentacji Polski na igrzyskach olimpijskich, tak jak kiedyś moją żonę, Olgę Chojecką - mówi trener WLKS Nowe Iganie Daniel Chojecki.
- Igrzyska? To marzenie, ale wydaje się, że realne do spełnienia. Do tego jednak jeszcze długa droga. Obecnie moim głównym celem są przyszłoroczne drużynowe mistrzostwa świata w Brazylii. Trzeba będzie się do nich bardzo dobrze przygotować - zapowiada Ernest.
Zmiany miejsca zamieszkania i barw klubowych były podyktowane podjęciem studiów we Wrocławiu. Ernest studiuje „chemię i inżynierię materiałów”. Brzmi poważnie.
- I tak jest - przyznaje ze śmiechem nastolatek. - Stwierdzam z przykrością, że trzeba się dużo uczyć...
Życzymy Ernestowi powodzenia we wszystkich obranych drogach! Niech dalej godnie reprezentuje nasz region.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gratulacje. Postawa tego młodego człowieka, może być motywacją dla wielu osób i pokazuje, że konsekwencja i wytrwałość daje moc. Wszystkiego najlepszego dla Ernesta.
Gratulacje. Postawa tego młodego człowieka, może być motywacją dla wielu osób i pokazuje, że konsekwencja i wytrwałość daje moc. Wszystkiego najlepszego dla Ernesta.