Czy potępiać właścicieli domów, którzy, dbając o obejścia, zakładają przy swych domostwach trawniki, strzygą je, sadzą kwiaty i krzewy? Czy na wsi to coś złego, że czasem czuć zapachy kiszonki albo obornika? Czy można mieć pretensje do rolników, że hodują zwierzęta, iż publicznymi drogami przepędzają je na pastwiska? Czy można mieć pretensje do bydła, że zanieczyszcza jezdnię i pobocza oraz że niszczy pielęgnowaną przydomową zieleń?
Podlaskie wsie, jak zapewne wiele w kraju, przeżywają transformację. To nie są już dziury zabite dechami, gdzie był jedynie smród, brud i ubóstwo. Mieszkańcy wsi najpierw zadbali o swe domy, później o ich otoczenie. Jeszcze później niektórzy z nich zaczęli wychodzić poza opłotki. Podjazdy przed bramami na podwórka wykładają kostką, wokół pielęgnują trawniki. I tu zaczyna się marsz pod górkę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!