Reklama

Freski Antoniego Herliczki w kościele św. Stanisława w Siedlcach

W kościele pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Siedlcach dokonano odkrycia, które już teraz określane jest mianem unikatowego. Pod obrazem Szymona Czechowicza, zasłaniającym przez niemal trzy stulecia pierwotne malowidło, ukazał się fresk przedstawiający św. Jana Nepomucena.

- Jesteśmy świadkami wyjątkowej sytuacji, bo jak często zdarza nam się odkrywać malowidła powstałe 275 lat temu. To naprawdę unikatowe wydarzenie. Może nie na miarę odkrycia El Greca w Kosowie, ale jednak – podkreśla Piotr Ługowski, historyk sztuki i badacz dziejów siedleckiej świątyni.

 

O twórczości Antoniego Herliczki, ucznia Georga Wilhelma Neuhertza, wiadomo było od dawna. W styczniu 1751 roku zakończył on prace malarskie w kościele w Siedlcach, a źródła na ten temat publikowano już w latach 60. XX wieku. - Wiemy, że Herliczka w 1750 roku wymalował ołtarz główny i cztery ołtarze boczne. Inspiracją, przynajmniej w części, były freski Michelangela Palloniego w Węgrowie. Fundatorka, Izabela z Morsztynów Czartoryska, wysłała go tam, by je przerysował – wyjaśnia Piotr Ługowski. Niedługo po powstaniu freski zostały zasłonięte obrazami Czechowicza. Dlaczego Czartoryscy podjęli taką decyzję – pozostaje zagadką.

Reklama

Odkrycie, którego dokonano w tym roku, to efekt nowych badań konserwatorskich. - Już w 2009 roku, pracując w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków, sugerowałem przeprowadzenie badań ścian pod kątem istnienia fresków. Ówczesna konserwator Barbara Jezierska nakazała je zrobić, pod rygorem wstrzymania prac, ale ostatecznie nic z tego nie wynikło. Teraz, przy okazji demontażu obrazu Czechowicza i drewnianych desek, które stanowiły jego zaplecek, ukazał się zakryty przez 273 lata wizerunek św. Jana Nepomucena – relacjonuje badacz. Zdaniem Ługowskiego, odkrycie to otwiera drogę do dalszych badań. To daje nam podstawy sądzić, że pod pozostałymi trzema obrazami również znajdują się freski, a być może także za ołtarzem głównym. Odsłonięte malowidło jest mocno zabrudzone i wymaga konserwacji, ale to już kwestia przyszłości – miejmy nadzieję, że niedalekiej – dodaje.

Reklama

 

Znalezisko nie tylko potwierdza informacje znane historykom sztuki, ale także wzbogaca lokalne dziedzictwo kulturowe o dzieła, które przez setki lat pozostawały ukryte. - W latach 1740-1749 trwała budowa tej świątyni. Wiadomo było z zapisów archiwalnych, że coś takiego tutaj istniało, tylko uchodziło za zniszczone. Jak widzieliśmy, malowidła bardzo szybko zostały przesłonięte obrazami Czechowicza, natomiast nie mieliśmy informacji, czy pod spodem faktycznie przetrwały. W związku z tym jest to zaskakująca informacja, dająca nadzieję, że to jedno z malowideł całego cyklu obejmującego cztery ołtarze boczne i ołtarz główny. XVIII wiek sam w sobie sugeruje, że mamy do czynienia z rzeczą niezwykłą. Twórczość Herliczki jest znana historii sztuki, ale wyrywkowo i powierzchownie, więc to okazja do bardzo szczegółowych badań stylistycznych i technologicznych. To niezwykłe odkrycie w skali Siedlec, które wzbogaca dziedzictwo miejsca i historię tej świątyni o ogromnej wartości naukowej. Będziemy dążyć, by freski zostały zakonserwowane i udokumentowane. Proces będzie długi, wymagający badań stratygraficznych i etapowych prac konserwatorskich, ale dzięki temu nie sparaliżujemy życia parafii. Czeka nas także dyskusja teoretyczna – trudno wyobrazić sobie usunięcie obrazów Szymona Czechowicza, które wiszą tu od połowy XVIII wieku. Dzisiejsze techniki wiernych kopii i multimedialnych prezentacji pozwalają jednak na połączenie obu warstw artystycznych. Ile to potrwa? Rok, dwa, pięć, dziesięć – dziś nie da się odpowiedzieć. Na pewno to proces rozłożony w czasie, wymagający finansowania, ale dający nadzieję na kolejne odkrycia – mówi Marcin Dawidowicz, Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Reklama

Dla Piotra Ługowskiego odkrycie ma także wymiar osobisty. - Dla mnie to potwierdzenie tego, co było wiadomo – szczerze mówiąc, spodziewałem się tych fresków. Kiedy konserwowano obrazy, zastanawiałem się, czemu nie zdejmują podbitek, bo pod nimi były deski, na których umieszczono obrazy Czechowicza. Teraz, przy współpracy z księdzem proboszczem, udało się je usunąć i rzeczywiście pojawiły się freski. Mam ogromną satysfakcję, bo dążenia, które miałem już od 2009 roku, aby przebadać tynki, spełniły się. To naprawdę wspaniałe dzieła. Mam nadzieję, że w przyszłych latach uda się odkryć kolejne malowidła. Skoro jedno się zachowało, dlaczego nie pozostałe? Nasza historia była burzliwa, wiele świątyń spłonęło, ale kościół św. Stanisława ocalał. Dlaczego Czartoryscy tak szybko zasłonili freski Czechowiczem? Tego nie wiemy. Mamy tylko rachunki – w 1750 roku płatności dla Herliczki, a już w 1752 dla Czechowicza. Może zmieniły się gusta. Herliczka pracował dla Czartoryskich również w pałacu, tworząc tzw. pokój krajobrazowy. Był dobrym malarzem, bo przecież nie zatrudniliby na swój dwór „byle kogo”. Odsłonięty fresk jest zabrudzony, ale już samo odkurzenie pokazało jego walory. Przedstawia św. Jana Nepomucena, męczennika, strażnika tajemnicy spowiedzi, którego ikonografia często wiąże się z rzekami i ochroną przed powodzią. To odkrycie pokazuje, że w Siedlcach mamy do czynienia ze sztuką pierwszej ligi – podkreśla historyk sztuki.

Reklama

Prace konserwatorskie prowadzone są w Warszawie. - Od dłuższego czasu podejmowano starania dotyczące konserwacji całego zespołu czterech malowideł. Udało się pozyskać część funduszy, dlatego w tym roku skupiamy się na zabiegach technicznych – prostowaniu, konsolidacji, uzupełnianiu kilkuset ubytków w podłożu – oraz na badaniach nad techniką malarską warsztatu Szymona Czechowicza. Rozpoczęła się praca nad obrazem "Podnoszenie Piotrowiny".   Prace prowadzone są pracowni Monument Serwis Marcin Kosarzewski w Warszawie. Dysponujemy profesjonalnym zapleczem – stołem roboczym, parownicami, materiałami konserwatorskimi. Obiekt został oczyszczony, usunięto dawny dublaż i reperacje, odsłaniając oryginalne podłoże. Badania próbek prowadzone są w laboratorium ASP. Czechowicz używał nietypowych płócien, być może z domieszką konopi. Analizujemy skład zaprawy, pigmentów i kolejność nakładania warstw, wiedzieć jak obrazy powstawały, jakich olei używał, jaką paletę malarską stosował. Chcemy jak najlepiej poznać jego warsztat. Szymon Czechowicz jest uznany za geniusza Baroku. Kilka lat temu w Krakowie odbyła się wielka wystawa monograficzna Czechowicza, ale obrazy siedleckie się na niej nie znalazły. Teraz mamy szansę poszerzyć wiedzę o artyście niezwykle płodnym i pracowitym. W regionie możemy oglądać jego dwa dzieła rokokowe w Węgrowie i Wyszkowie, a inspiracje Herliczki prowadzą nas także do fresków Palloniego w parafii w Węgrowie – wyjaśnia Katarzyna Górecka-Ruszel z Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Warszawie.

 

Reklama

Szczególne znaczenie odkrycia podkreśla proboszcz parafii, ks. Jerzy Duda. - To odkrycie jest z gatunku spodziewanych, a jednak niespodzianka. Wiadomo było, że takie malowidła istniały, ale sądzono, że nie przetrwały. Kościół św. Stanisława od 1740 roku był jedyną parafią w Siedlcach przez 200 lat. To tutaj gromadzili się wszyscy mieszkańcy, a świątynia pełniła funkcję centrum życia religijnego i społecznego. Gościł króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Czartoryskich, elity polityczne i artystyczne, odbywały się tu synody unickie. Architektem świątyni był Antoni Solar, twórca m.in. części Zamku Królewskiego w Warszawie. Czartoryscy zaprosili też młodego wówczas Antoniego Herliczkę, by wymalował ołtarze i prezbiterium. W 1751 roku zakończył prace, ale już rok później pojawiają się rachunki dla Szymona Czechowicza, którego obrazy znamy z Krakowa, Wilna czy Lwowa. Dlaczego freski zasłonięto – nie wiemy. Piotr Ługowski od lat przekonywał, by przy okazji konserwacji obrazów Czechowicza przeprowadzić badania odkrywcze. Gdy zdjęto obraz i drewnianą podbitkę, ujrzeliśmy fresk. Najpierw kurz i gruz, a potem wyłaniające się elementy architektury, roślinność, wreszcie twarz św. Jana Nepomucena. Teraz konserwatorzy muszą oczyścić dzieło. W kolejnych latach planujemy odsłaniać następne miejsca. Pojawia się pytanie: co dalej z Czechowiczem? To też malarz najwyższej klasy. Trzeba będzie znaleźć rozwiązanie, by ocalić oba dzieła. Bardzo chciałbym, aby pod kolejnym obrazem odsłonił się fresk św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Kościół św. Stanisława był świadkiem historii Polski – przez wieki odwiedzali go królowie, książęta, Czartoryscy i przedstawiciele elit, a dziś zyskuje nowy wymiar jako miejsce odkryć, które łączą nas z przeszłością. Do tej pory renowację finansował Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego. Dziś usłyszeliśmy także deklarację wsparcia od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. To prace na wiele lat i ogromne koszty, ale warto, bo odkrywamy część naszej historii – podkreśla ks. Duda.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/09/2025 11:09
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama