Reklama

Garść ciekawostek

O tym, że "w Sulejówku Marszałek przemieszkiwał najpierw w drewnianym domku, kupionym od konduktora kolejowego"...

...o tym, jakimi słowami gen. Gustaw Orlicz-Dreszer deklarował już w listopadzie 1925 r. w Sulejówku gotowość ruszenia z Marszałkiem na Warszawę7. Pułku Ułanów, który pod dowództwem ppłk. Kazimierza Stamirowskiego przybył 11 maja 1926 r. do Sulejówka, a stamtąd ruszył do Rembertowa - po co i jak się ta wyprawa skończyła - dowiemy się z tekstu "Dyskretny dyktator" Włodzimierza Kalickiego, zamieszczonego w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

Oto fragmenty tego tekstu:

"Dom murowany, w stylu dworkowym, zbudowano (w Sulejówku dla Marszałka - przyp. Ana) ze składek żołnierskich na tej samej działce (co drewniany domek - przyp. Ana). Umeblowali go także ofiarodawcy. Państwa Piłsudskich na meble nie było stać. Budowniczowie z komitetu Żołnierza kupili kanapkę, foteliki i stolik, Jacek Malczewski ofiarował portret Marszałka swego autorstwa, duży stół z marmurowym blatem podarowała ludność ziemi kieleckiej, stolik do szachów z figurkami sprezentowała fabryka porcelany w Ćmielowie, stojący zegar bł darem Artura Śliwińskiego, dawniej pepeesowca, w roku 1922 premiera RP.

"Gdy w 1923 roku (Marszałek - przyp. Ana) zrezygnował ze stanowisk publicznych, Sejm przyznał jemu, jako byłemu Naczelnikowi Państwa, godziwe dożywotnie uposażenie w wysokości 1000 złotych miesięcznie. Piłsudski przeznaczył jednak całą tę pensję na Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie. Raz tylko nie przekazał swej pensji uniwersytetowi - podarował ją szkole powszechnej w Sulejówku.

Na wilegiaturze w Sulejówku Piłsudski postanowił utrzymywać rodzinę wyłącznie z pracy pisarskiej i odczytów".

"Do Sulejówka najpierw przyjeżdżali dawni podkomendni, z czasem pojawiać się zaczęli dziennikarze, artyści, politycy. W saloniku swego dworku Marszałek udzielał wywiadów prasie, gawędził z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim, marszałkiem Sejmu, Maciejem Ratajem".

"Na imieniny w roku 1926 Komenda Okręgu Warszawskiego Związku Strzeleckiego zorganizowała wielkie zawody marszowe z Warszawy do Sulejówka. Start wyznaczono w Alejach Jerozolimskich, metę - przed bramą willi Marszałka. Trasę dlugości 27 km przemaszerowało 47 drużyn, liczących dobrze ponad 600 strzelców. Była to niedwuznaczna manifestacja poparcia politycznych żądań Marszałka".

"15 listopada o zmroku przed dworkiem w Sulejówku zjawiło się kilkuset wiernych Marszałkowi generałów i oficerów. Mowę wygłosił gen. Orlicz-Dreszer (ten sam, którego imieniem nazwano jedno z osiedli mieszkaniowych w Siedlcach - przyp. Ana) . Zakończył ją deklaracją: "Niesiemy Ci prócz wdzięcznych serc i pewne, w zwycięstwach zaprawione szable!". Wszyscy zebrani oczekiwali, że Marszałek odpowie wezwaniem do marszu na Warszawę. I maszerować byli gotowi. Ale Piłsudski, nieoczekiwanie dla zebranych, nie dał rozkazu wymarszu".

"Rozkaz dał w maju 1926 roku. Rozkaz nieformalny, bo przecież oficerom w służbie czynnej rozkazywać nie miał prawa. Ale dla kombatantów I Brygady i POW wola Piłsudskiego była najwyższym rozkazem.

Pod pozorem ćwiczeń na poligon w Rembertowie, tuż obok Sulejówka, przybył w południe 11 maja 1926 roku z Mińska Mazowieckiego 7. Pułk Ułanów, dowodzonych przez ppłk. Kazimierza Stamirowskiego. W nocy z 11 na 12 maja także inne, dowodzone przez stronników Marszałka jednostki wojskowe zostały postawione w stan gotowości, a rankiem zaczęły ściągać w rejon Rembertowa.

To nie miał być jednak typowy zamach stanu, raczej demonstracja siły. Wczesnym rankiem 12 maja Marszałek wyjechał z Sulejówka w asyście kilku zaufanych oficerów do Warszawy, by spotkać się z prezydentem Wojciechowskim. Liczył, że prezydent, na wieść, iż część wojska opowiedziała się za Piłsudskim i gotowa jest ruszyć na Warszawę, zgodzi się na kompromis i zdymisjonuje rząd PSL Piast i endeckiego Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej z premierem Wincentym Witosem na czele.

Ale wojskowa demonstracja Marszałka była kompletnie nieprzygotowana. Prezydent Wojciechowski rano wyjechał do Spały, a spiskowcy nie mieli o tym pojęcia. Piłsudski pojechał do Warszawy na próżno". (wybrała Ana)

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości