- Wygraliśmy bitwę, ale czy wygramy wojnę, to okaże się za jakiś czas – podsumował dotychczasową „wojnę sokołów z gawronami” Stanisław Mrówczyński, szef wydziału zarządzania miastem.
- Próby „ataku” gawronów na park są niesamowite. Jest to czas składania jaj, więc natura robi swoje. Jak dotąd, park mamy czysty, wolny od tych ptaków. Jednak odstraszanie trzeba prowadzić nadal, minimum przez trzy lata. Przypomnijmy, że siedlecki samorząd zainwestował w sokolników oraz w biosoniczne odstraszanie gawronów (odgłosami drapieżników i uciekających ptasich ofiar). Zlikwidowano też kilkaset gniazd z drzew w Aleksandrii. Efekty widać. Jest jednak jedno „ale”. - Mieszkańcy osiedla Dreszera oraz okolic placu przy Okrzei skarżą się, że gawrony właśnie tam się zagnieździły. Pytają, czy nie można sokołów wykorzystać w tych rejonach do obrony przed zadomowieniem się ptaków – mówi Mariusz Dobijański, przewodniczący Rady Miasta. Do redakcji „TS” przyszedł list od zrozpaczonych mieszkańców centrum miasta. „Wpadliśmy z deszczu pod rynnę. Niedługo nikt nie przejdzie ulicą bez parasola, bo wypłoszone z parku ptaki pospiesznie budują gniazda gdzie się da.” Prezydent Wojciech Kudelski też zna problem. - To uboczny efekt naszej akcji. Wiedzieliśmy, że ptaki, opuszczając park, muszą znaleźć sobie inne miejsce.
Liczyliśmy, że przeniosą się na obrzeża miasta i może to już wójt gminy Siedlce, a nie my, będzie miał problem – zażartował prezydent. Gawrony okazały się jednak dosyć patriotyczne i Siedlec nie opuściły. Opanowane przez nie osiedla walczą teraz z ptasimi kupkami. Liczne gniazda pojawiły się także na placu przy kościele garnizonowym. W gniazdach są już jaja, więc nie można ich usunąć. - Czy wycinając stare, olbrzymie topole na Dreszera, nie zabrałoby się gawronom miejsc do gniazdowania? - pyta Mariusz Dobijański. - Zamiast wysokich drzew, na których ptaki zakładają gniazda, można by posadzić niski drzewostan. Stanisław Mrówczyński powiedział, że sprawa ta zostanie skonsultowana z ornitologami. Topole rosną na terenie spółdzielni mieszkaniowej i to spółdzielcy musieliby wystąpić o ich wycięcie. Pracownicy ochrony środowiska niechętnie jednak patrzą na wycinanie zdrowych drzew. Nie wiadomo, w jakim stanie są topole. Trzeba by dokładnie je obejrzeć przed podjęciem jakichkolwiek kroków. Można się też domyślać, że przeciwko wycince starych topoli zaprotestuje część mieszkańców osiedla. Te drzewa sprawiają, że Dreszera jest jednym z piękniejszych spółdzielczych osiedli.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!