Reklama

Gdzie jest ohel rabina Roitblata?

Dla chasydów z całego świata groby cadyków nadal stanowią miejsca pielgrzymek.

– Szukamy grobu rabina Roitblata, założyciela chasydzkiej wspólnoty, która funkcjonowała przy ul. Czerwonego Krzyża w Siedlcach. Mieli tam swoją bożnicę. Był tam też dom rabina. Rabin założył tę wspólnotę w 1902 r. To ciekawa i czcigodna postać – opowiadał podczas Dni Judaizmu w Siedlcach dr Edward Kopówka, dyrektor Muzeum Treblinka.

Założona przez Gerszona Roitblata wspólnota funkcjonuje do dzisiaj, choć już nie w Siedlcach. Ma swego „siedleckiego” rabina w Stanach Zjednoczonych. Jest nim Joseph Weisblum. Przyjechał do Siedlec, by odnaleźć grób rabina Roitblata. Grobu na razie nie odnaleziono.

Reklama

Wiadomo, że Gerszon Roitblat zmarł w 1916 r. i został pochowany na istniejącym do dziś kirkucie przy ul. Szkolnej. Prawdopodobnie rok później jego uczniowie wybudowali na grobie drewniany ohel. W czasie wojny został on jednak zniszczony.

PO LEWEJ CZY PO PRAWEJ?

Jak można dowiedzieć się ze strony Wirtualny Sztetl, ohel (hebr. – namiot) to budynek stawiany na grobach cadyków i rabinów oraz członków ich rodzin. Spełnia funkcję  zabezpieczenia grobu i zapewnia osobom modlącym się w jego wnętrzu ochronę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Są to obiekty małej architektury, zadaszone lub odkryte.

Reklama

– Wiemy, że na cmentarzu były trzy ohele. Środkowy był murowany, ale to nie jego śladów szukamy. Ohel rabina Gerszona Roitblata był drewniany, stał obok murowanego. Nie wiemy, czy po jego prawej, czy po lewej stronie. Miejsce zostało wstępnie ustalone za pomocą badań georadarem. Zgodnie z żydowskimi zwyczajami nie można naruszać ziemi, w której leżą zmarli. Badania archeologiczne nie wchodzą więc w grę – opowiadał dyrektor dr Edward Kopówka.

Dlaczego ustalenie dokładnego miejsca pochówku rabina jest tak ważne? – Chodzi o to, by w rocznicę śmierci rabina wspólnota mogła zbierać się na jego grobie. I składać kartki z prośbami do Boga – wyjaśniał dyrektor.

Reklama

LISTY DO CADYKA

Szerzej o tym zwyczaju żydowskim pisała Hanna Krall w reportażu „Listy do cadyka”: Kartki, które się  na cmentarzach zostawia, to listy do cadyka: sprawy, które swojemu zmarłemu cadykowi powierza Żyd. Kiedy cadyk żył – a cadyk znaczy sprawiedliwy – odpowiadał osobiście. Spełniał prośby, udzielał rad, leczył chorych, rozstrzygał spory i ogłaszał wyroki. Na drabinie, łączącej Żyda z Bogiem, był – dzięki swojej świetności i pobożności – w połowie drogi. Do Boga miał bliżej niż ludzie, do ludzi miał bliżej niż Bóg, poprzez niego więc wola Boża docierała na ziemię. Kiedy umierał, moc jego nie ustawała, być może zwiększała się, skoro miał teraz do nieba jeszcze bliżej. Żydzi więc przychodzili na cmentarze, zapalali cadykom świece i zostawiali im prośby spisane na kartkach.

Reklama

– Chasydzi odwiedzali groby cadyków szczególnie licznie w rocznice śmierci, co wiązało się z wiarą, że dusza człowieka w rocznicę śmierci zstępuje na miejsce swojego pochówku. Dusza cadyka, która odwiedzi ziemię, może zanieść prośbę przed oblicze Boga. Dla chasydów z całego światagroby cadyków stanowią jeszcze dziś miejsca pielgrzymek – pisze Janina Jankowska w artykule o cadyku Morgensternie z Kocka.

Cadyk Rabbi Gershon Roitblat zmarł w piątek 27.10.1916 r. Siedlecki rabin domniema, że ohel został wybudowany rok później, czyli w październiku 1917 r.

Reklama

Siedlecki rabin Joseph Weisblum kilkakrotnie zwracał się z apelem o pomoc w ustaleniu miejsca  pochówku rabina Roitblata. Ludzie, którzy mogliby pamiętać ohel, już nie żyją. Pomocne mogłoby być natomiast przedwojenne zdjęcie kirkutu, na którym byłoby widać, jak położone są ohele. Gdyby udało się odnaleźć ohel rabina, członkowie chasydzkiej wspólnoty pielgrzymowaliby do jego grobu.

Czy w rodzinnych archiwach siedlczan ocalały fotografie przedwojennego kirkutu?

DARIUSZ KUZIAK
Dziękuję dr. Edwardowi Kopówce za udostępnienie fotografii oraz opowieści o rabinie „Przeklęty dom”

Reklama

Cadyk (hebr. – pobożny, sprawiedliwy) – człowiek sprawiedliwy, przestrzegający zasad moralnych obowiązujących w judaizmie, albo charyzmatyczny przywódca religijny w chasydyzmie, otaczany najwyższym szacunkiem przez współwyznawców przypisujących mu moc czynienia cudów, zwany też „rebe”. Uważano, że cadyk pośredniczy między Bogiem a ludźmi, ponieważ przez swoją ponadprzeciętną pobożność i siłę woli osiąga stan mistycznej jedności z Bogiem oraz może przyśpieszyć nadejście Mesjasza. Wierzono, że ma on prawo do wypełniania obowiązków religijnych w zastępstwie ludzi niedostatecznie do tego przygotowanych. Cadyk utrzymywał się z datków swoich zwolenników. W czasach formowania się chasydyzmu, za życia jego twórcy Baala Szema Towa, instytucja cadyka nie była jeszcze znana. Wykształciła się dopiero w pokoleniu jego uczniów. Autorytet cadyka wypływał z wiary w mistyczne wtajemniczenie oraz dziedziczną charyzmę. Praktyki ekstatyczne, odgrywające w chasydyzmie ważną rolę, wymagały doskonałości wewnętrznej, niedostępnej zwykłym ludziom. W XVIII w. Elimelech z Leżajska, twórca tzw. praktycznego cadykizmu, głosił, że cadyk jest nie tylko duchowym przywódcą, ale jego władza powinna się rozciągać na wszystkie sfery życia. Jako pierwszy wprowadził stałe opłaty, jakie musieli przekazywać swojemu cadykowi chasydzi. Założył też dwór, do którego pielgrzymowano po radę i wsparcie duchowe.

Źródło: Wirtualny Sztetl: sztetl.org.pl/pl/slownik/cadyk

Reklama

 

Jehoszua Aszer Weisblum: „ Przeklęty dom”
W roku 1902 mianowany został nasz rabin [Gerszon  Roitblat] cadykiem przez swego nauczyciela, świętobliwego Dawida Moszego z Czertkowa.

Od tej chwili zbierało się wokół niego wielu chasydów, proszących o radę i wsparcie duchowe, a także pragnących ogrzać  się w promieniach jego świętości. W tym samym roku zamieszkał on w Siedlcach i tam zorganizował swój dwór chasydzki.  Nazwa miasta stała się od tego czasu związana z imieniem  jego na wieki. W tym okresie większość Żydów w mieście była  mitnagdim [przeciwna chasydom] i dlatego nie cieszyli się  oni z przybycia naszego rabina. W tych czasach bardzo trudno  było w mieście znaleźć dom albo mieszkanie, a mitnagdim nie  chcieli mu wynająć. Po długich poszukiwaniach w końcu zaproponowano mu kilkupiętrowy dom, który stał niezamieszkały na  rogu ulicy Jatkowej i Browarnej. Dom był pusty, gdyż już kilka  lat wcześniej opuścili go jego mieszkańcy, bojąc się upiorów,  które się tam zadomowiły i nikt nie był na tyle odważny, aby  się tam wprowadzić. Mitnagdim zaproponowali mu ten dom,  mając nadzieję, że szybko ucieknie stamtąd na pośmiewisko  wszystkich. Rabin wypytywał się o szczegóły odnośnie do tego  domu. Opowiedziano mu o tych czartach i jak wypłoszyli oni  poprzednich mieszkańców. Mimo wszystko rabin zdecydował  się wynająć dom za cenę, jakiej zażądano. Pierwszej nocy  poprosił zięcia swego, mojego wuja Lejbusza Szapiro, cadyka z Kutna, syna świętobliwego rabina Szaloma z Przytyku, aby  poszedł spać w tym domu wraz ze służącym. Dał mu swoją laskę i kilka fajek, które polecił umieścić na parapetach okien, aby  odstraszyć diabły. W wypadku gdyby jednak weszły do domu,  polecił służącemu podnieść laskę i oświadczyć: „Rabin Gerszon  rozkazuje wam, abyście więcej tutaj nie przychodzili, gdyż od  dziś dom ten należy do niego”.

Reklama

Nasz rabin podtrzymywał na duchu swoich chasydów,  aby nie bali się, gdyż demony nie będą mogły im zaszkodzić.  Położyli więc fajki na parapetach okien i poszli spać późno w nocy. I jak tylko zasnęli, obudziły wuja głosy, które się  rozległy w domu. Drzwi jego pokoju otworzyły się i wszedł  do niego mały człowieczek ubrany po zachodniemu, z kapeluszem na głowie i zaczął zbliżać się do jego łóżka. Wuj się  nie zląkł, złapał laskę i czekał na reakcję tej kreatury. Ta zbliżyła się wolnymi krokami i zatrzymała się tuż przed łóżkiem,  otworzyła usta i okrzyk „faier” („ogień” – słowo wypowiedziane w języku jidysz) wydobył się z nich. I z chwilą gdy diabeł  wymówił to słowo, wysunął się z jego ust bardzo długi język,  podobny do taśmy czerwonego ognia. Widząc to, uderzył wuj  diabła laską w głowę i zawołał: „Ja jestem przedstawicielem  rabina Gerszona i on rozkazuje wam nie przychodzić tu więcej,  gdyż od dnia dzisiejszego będzie on tu mieszkał i nie macie  więcej władzy nad domem”. Kiedy tylko wypowiedział te  słowa, od razu zniknęła ta dziwna kreatura, a wuj wrócił do  łóżka i zapadł w spokojny sen.

Rankiem, gdy opowiedział wuj rabinowi o wszystkim, co  się mu przydarzyło w nocy, ten dziwił się bardzo swawoli  diabłów i zaczął się wypytywać o źródło tej historii. Okazało się, że gdy budowano ten dom, robotnicy chrześcijańscy  pracowali także w soboty, gdyż właściciele żydowscy zapłacili haracz zwalniający od szabasu i uważali, że tak im wolno. Gdy dowiedział się o tym przewodniczący sądu rabinackiego, uczony Szymon Dov Ber Anolik, ostrzegł ich, iż takie  zwolnienie jest nieważne i nie mogą na nim polegać. A kiedy nie posłuchali jego ostrzeżeń po raz drugi i trzeci, rzucił  klątwę na nich. Dlatego, kiedy ukończono budowę i właściciele wprowadzili się do domu, pojawiły się w nim owłosione kreatury, które tłukły wszystkie zastawy i łamały inne  przedmioty w domu. Przelęknięci domownicy uciekli, gdzie  pieprz rośnie. I za każdym razem gdy się ktoś tam wprowadzał, wszystko to się powtarzało, aż w rezultacie dom ten  stał pusty. Gdy nasz rabin dowiedział się o tym wszystkim,  oświadczył, że gdyby wiedział wcześniej, że Anolik rzucił  klątwę na dom, na pewno by go nie wynajął, ale skoro już  się to stało, pozostanie w nim, gdyż i tak już wygnał tych  diabłów. I w miejsce harców diabelskich od tej chwili tańcowali tam chasydzi, dniami i nocami.

Reklama

Źródło: Sefer beit avot (Księga domu ojców). Redakcja: Jehoszua Aszer  Weisblum. Nowy Jork, 2001, s. 60-63. Z hebrajskiego na polski tłumaczył i redakcji dokonał Michael Halber, współredakcja Edward Kopówka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/09/2025 15:33
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama