Reklama

Gmina Bielany: Spółdzielnia energetyczna to nasza przyszłość

Bielany stawiają na spółdzielnię energetyczną. Niektórzy radni nie kryją obaw, ale wójt przekonuje: - To nasza przyszłość.

Rada gminy Bielany podjęła uchwałę o utworzeniu spółdzielni energetycznej z siedzibą w Bielanach Żylakach. To nie była decyzja jednogłośna. Część radnych obawia się, że spółdzielnia może być dla samorządu nieopłacalna.

- Ja biorę największą odpowiedzialność. Nie boję się nowości - mówi wójt Zbigniew Woźniak.

Sesja przebiegała szybko i bez dyskusji. Dopiero gdy przystąpiono do uchwały o utworzeniu spółdzielni energetycznej, głos zabrali radni, którzy są sceptycznie nastawieni do tego pomysłu. Piotr Dmowski zadał kluczowe pytanie o koszty utrzymania spółdzielni i źródło planowanych oszczędności.

Reklama

- Panie radny dostaliśmy analizę, zrobiliśmy audyt. Każdy radny otrzymał dokumenty. Wykazana została celowość, wręcz obowiązek tworzenia spółdzielni ze względu na nasz duży potencjał - odparł wójt.

Podkreślił też, że większość obiektów gminnych ma instalacje fotowoltaiczne, a nie wszystkie są w pełni wykorzystane do przesyłania prądu dalej. Potem dodał: - W pierwszym roku działania spółdzielni trzeba się liczyć z kosztami obsługi, ale niedużymi, bo te zadania będą wykonywać pracownicy urzędu. A minimalny zysk spółdzielni, jaki nam przedstawiono, to 100 tys. zł. I to liczone przy takim… konserwatywnym podejściu. Myślę, że oszczędności będzie więcej. Bo będą odczyty zdalne energii, których nie mamy. Więc nawet przy założeniu, że trzeba przeznaczyć, powiedzmy, 1/3 na wydatki i tak będzie zysk. Ta spółdzielnia to ryzyko wójta, rady, pracowników. Podejmowaliśmy ryzyko, tworząc np. gminną spółkę komunalną, wcześniej zakład komunalny, tworząc zespoły oświatowe, kupując elektryczny autobus, pisząc projekty transgraniczne, dzięki którym powstało wiele dróg. Robiliśmy drogi z FOGR, łącząc ze sobą wioski. Mówiono wtedy: po co te drogi, dlaczego je robimy w polu. Dzisiaj one służą do komunikacji, a ludzie są zadowoleni. Obowiązkiem wójta i radnych jest, by działać efektywnie i ekonomicznie. Spółdzielnia przyniesie zyski.

Reklama

Przewodniczący się wyciszył?

Radny Karol Kobyliński przywołał liczby z przygotowanej analizy. Gmina wydaje rocznie na energię elektryczną od 220 do 230 tys. zł netto. Spółdzielnia ma obsługiwać 47 punktów poboru energii, przynosząc oszczędności rzędu 100 tys. zł rocznie. Karol Kobyliński nie krył jednak sceptycyzmu co do kosztów osobowych. - W teorii wychodzimy na plus. Zobaczymy, jak będzie w praktyce - mówił.

- Nowoczesność jest naszym kluczem do normalności – zaczął radny Jan Łopuch. Zaznaczając, że ma zastrzeżenia do kwestii organizacyjnych, logistycznych i kadrowych, zwrócił się do przewodniczącego rady Ireneusza Błońskiego: - My rwiemy szaty, a kolega przewodniczący tak jakby się wyciszył. Proszę powiedzieć, jak kolega to widzi? Mam jeszcze motto: To nie sztuka pobudować nowy dom, ale sztuka, by miał swoją duszę. Rad byłbym, gdyby spółdzielnia miała swoją duszę.

Reklama

- Jestem całym sercem za utworzeniem spółdzielni energetycznej. Jeśli coś by nie wypaliło, jestem pierwszy za jej rozwiązaniem, ale myślę, że tak się nie stanie. To będzie nasz sukces. To będzie nasze wspólne dziecko. I ta dusza będzie - odpowiedział przewodniczący.

Nieoczekiwanie pojawił się wzruszający akcent. Milena Kozak, kierownik do spraw ludności i promocji gminy, przywołała słowa Edmunda Błońskiego, wieloletniego sołtysa wsi Trebień , który zmarł dwa dni przed sesją.

Reklama

- Na jednej z sesji była mowa o zakupie autobusu elektrycznego i pan Edmund powiedział: „Słuchajcie państwo, to jest naturalne, że każdy boi się zmian”. Potem przypomniał, że kiedyś mieszkańcy Trebnia nie chcieli założenia światła w tej miejscowości, mówili, że te kable będą szkodziły. A dziś nikt nie potrafiłby bez światła funkcjonować. I zaapelował: „Nie bójmy się nowości” - relacjonowała Milena Kozak.

Wójt ryzykuje

Pod koniec dyskusji wójt stwierdził, że bierze pełną odpowiedzialność za powodzenie projektu. Podkreślił, że założenie spółdzielni trwa co najmniej pół roku. Zapewnił, że jeśli okaże się, że przedsięwzięcie jest nieekonomiczne, gmina będzie mogła się wycofać.

Reklama

- Ja proszę państwa ryzykuję dużo, bo jak się nie uda, to będzie moja porażka. Państwo macie obawy, rozumiem, bo państwo też bierzecie odpowiedzialność, ale największe wyzwanie jest dla wójta - mówił Zbigniew Woźniak. - Nie boję się nowości, udowodniłem już to wiele razy. Będziemy na tym pracowali, żeby był efekt finansowy.

Wójt wspomniał o świetlicy w Wańtuchach. Po wypożyczeniu obiektu przez tydzień świeciło się tam światło i działało ogrzewanie, za co gmina musiała zapłacić.

- A spółdzielnia ma pracownika, który to odczyta, pojedzie i wyłączy - tłumaczył.

Reklama

Rada podjęła uchwałę przy 5 głosach sprzeciwu.

- Spodziewałem się takiego wyniku, ale udowodnimy tym, którzy głosowali przeciw, że nie mieli racji - podsumował wójt.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/01/2026 13:15
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    WWL - niezalogowany 2026-01-26 14:01:27

    Cały PIS. Żeby zaoszczędzić trzeba natworzyć stołków. Podobnie jak w Siedlcach gdzie wójt w ramach oszczędności powołał dwóch zastępców i stworzył kilka wydziałów i referatów. Same oszczędności.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Nie dojedzie - niezalogowany 2026-01-26 14:46:45

    A wspomniał o zasięgu tego autobusu ? Tygodniku to dla was dobry temat ????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Piotrek - niezalogowany 2026-01-26 17:15:56

    Niestety już pracownicy nie będą obsługiwać spółdzielni. Powołany prezes i rada nadzorcza nie nie ma nic wspólnego z pracownikami urzędu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości