Reklama

Godnie umrzeć

Gdy odchodzi bliska osoba, tak na zawsze, nieodwołalnie i w bólu – cały nasz świat zamiera, wali się w gruzy.

I na nic gorące pragnienie, by wziąć na siebie tę część bólu i to umieranie... Gdy smutna prawda
i rzeczywistość wygrywają, chcesz już tylko, by człowiek, którego kochasz, odszedł godnie.
- Tato miał 74 lata. Diagnoza lekarza była druzgocąca: rak. I to takie stadium, że nie proponowano nawet leczenia. Lekarz wspomniał za to o hospicjum domowym – mówi ubrana na czarno siedlczanka.
   
Bez nadziei
Rodzina ukrywała przed ojcem smutną prawdę. Zresztą czuł się on całkiem nieźle.  Lekarz wytłumaczył jednak, że domowe hospicjum zapewni niezbędną w nowotworze opiekę paliatywną. Pacjent przebywa w domu, w otoczeniu rodziny, ale jest pod stałą kontrolą personelu medycznego, podającego leki przeciwbólowe, reagującego na wszelkie pogorszenia zdrowia.
- To ważne, aby odszedł z tego świata bez męczarni – smutno powiedział doktor.
Rodzina przyznała mu rację. Wszyscy kochali ojca i dziadka. Był wspaniałym człowiekiem. Pierwszą wizytę pani doktor zapamiętano jednak z niesmakiem.
- Tato był cały czas kontaktowy, normalny, uczestniczył w codziennym życiu. Tymczasem pani doktor zrobiła mu zastrzyk i powiedziała przy nim, jakby go nie było: „Jest źle, a będzie jeszcze gorzej, przygotujcie się na to. To jest taka choroba i tak musi być”. Zrobiło nam się przykro. Czy można tak mówić przy pacjencie? Czy można mu odbierać nadzieję? My robiliśmy wszystko, aby tato wierzył, że jeszcze z nami pobędzie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama