Reklama

Grzegorz Orzełowski odpowiada

- Pewien etap w moim życiu się skończył, a na rzecz Siedlec pracowałem przez 28 lat - mówił Grzegorz Orzełowski, który w piątek został odwołany z funkcji prezesa Agencji Rozwoju Miasta Siedlce.

- Szanuję decyzję prezydenta i Rady Nadzorczej - dodał.

Były prezes zwołał konferencję prasową, by odnieść się do słów prezydenta Andrzeja Sitnika. Mówił m.in. o premiach i nagrodach dla pracowników. - To były premie dla pracowników, a nie dla prezesa - mówił. - Dostawali ją wszyscy pracownicy Agencji, którzy naprawde ciężko pracują. 

ARMS jest czynna 7 dni w tygodniu. Pracuje na 3 zmiany. Grzegorz Orzełowski mowił równiez, że pracownicy ARMS zarabiają namniej z pracowników spółek miejskich, aż 17 z nich zarabia najniższą krajową pensję. 

Reklama

Dlaczego strata Agencji w 2018 roku była o 200 tysięcy wyższa niż rok wczesniej? - Bo wzrosła najniższa pensja krajowa - wyjaśniał. - Rocznie to nas kosztowało ponad 300 tysięcy złotych. 

Anddrzej Sitnik zarzucał G. Orzełowskiemu, że ten w kwietniu ubiegłego roku utworzył w Agencji stanowisko dyrektora ds. inwestycji. - Tymczasem te inwestycje się kończyły, a nie było kolejnych - mówił prezydent. 

- W ubiegłym roku prezydent Wojciech Kudelski zaproponował, żeby takie stanowisko powstało - mówił Grzegorz Orzełowski. - Zostało więc utworzone. 

Reklama

Czy były prezydent wskazał równeiż kandydata na to stawanowisko? - Zaproponowal osobę, która jego zdaniem by się tu sprawdziła - odpowiedział były prezes. I ta osoba została zatrudniona.

Grzegorz Orzełowski podziękował pracownikom za 3 lata pracy w Agencji. - To był najwaspanialszy okres w mojej pracy - mówił. 

Do sprawy wrócimy w środowym papierowym wydaniu "TS". (jj)

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości