Reklama

Jak wójt chce eksmitować radnego...

Brak prądu, bieżącej wody, centralnego ogrzewania, woda w piwnicy i poodrywane tapety – tak wyglądało mieszkanie, do którego Kazimierz Sionek, wójt gminy Parysów, chciał wyeksmitować Grzegorza Brojka, byłego przewodniczącego Rady Gminy, a obecnie radnego w tej miejscowości.

Do eksmisji na razie nie doszło, ale w razie czego przewodniczący zmieniłby tylko numer domu. Lokal, który mu zaproponowano, nosi numer 11, teraz mieszka pod 13. Dlaczego ma dojść do eksmisji? – To złośliwość wójta – tłumaczy Grzegorz Brojek. – Jaka złośliwość? – pyta wójt. – Mieszkanie po byłym przewodniczącym jest potrzebne nowemu stomatologowi. 

Wojna o kilka metrów 
Grzegorz Brojek ponad 10 lat mieszkał w Ośrodku Zdrowia w Parysowie. Jego żona jest stomatologiem w tej miejscowości i gdy otworzyła tu gabinet, otrzymała też mieszkanie. Gabinet zresztą mieścił się w tym samym budynku. Podobnie było z innymi lekarskimi rodzinami. Ostatnia umowa między państwem Brojek a gminą była zwarta na 3 lata. – Potem wójt dał nam wypowiedzenie z lokalu – dodaje G. Brojek. – Nikt inny tego nie dostał, tylko my. Jednak mieszkania nie opuściliśmy. Wójt złożył więc do sądu wniosek o eksmisję byłego przewodniczącego. Sąd uznał racje wójta, ale równocześnie zobowiązał go do zapewnienia państwu Brojkom lokalu socjalnego. Mają oni małe dzieci, a zgodnie z prawem w takiej sytuacji nikogo nie można eksmitować na bruk. Jesienią 2006 roku wójt przedstawił więc Brojkom propozycję lokalu socjalnego. Mieści się on zaledwie kilkanaście metrów od mieszkania, które obecnie zajmują. – Jakiś czas później chciałem obejrzeć ten lokal – dodaje G. Brojek. – Od razu widziałem, że tam się nie da mieszkać, ale wystąpiłem o ekspertyzę do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Dlaczego się nie da? – Stał on nieużywany przez kilka lat – dodaje G. Brojek.– Już z zewnątrz z tego budynku odpada tynk. W środku wcale lepiej nie było. Nie mogłem przejść normalnie przez drzwi, musiałem się schylać. Mam prawie 1,9 metra wzrostu, a futryny są niższe. Gdy weszliśmy tam, a było lato, to w piwnicy stała woda. Nie było prądu, wody w kranach i centralnego ogrzewania. Ściany były popękane. Miałem się zgodzić na to, by zamieszkać w takich warunkach?! W dodatku z dziećmi?! 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama