- Wypompowuję wodę z piwnicy od samego rana i nie mam już do tego wszystkiego siły - mówi zdenerwowany mieszkaniec podsiedleckiej wsi Białki, Sławomir Zając.
- To nie do pomyślenia, żeby dzisiaj żyć w takich warunkach. A przecież władze gminy już dawno obiecywały, że zbudują kanalizację burzową. I na obiecankach się skończyło. A tu, szczególnie w okolicach świetlicy wiejskiej, po każdym większym deszczu tworzy się rozlewisko. Zalewanych jest wiele posesji. Jeszcze niedawno miałem w piwnicy dobry metr wody. Cały czas ją wypompowuję. Teraz jest pół metra, ale jak tylko przestanę pracować, to wody znów przybywa. Człowiek zamienia się w Syzyfa. Nie dotyczy to tylko mnie. Ot, choćby u sąsiada, który nie ma piwnicy, woda lada chwila może się zacząć wlewać do domu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!