Reklama

Kamienne tablice...

Miał 7 lat, kiedy wraz z rodziną wysiedlono go z Ozorkowa w województwie łódzkim do zamojskiej wsi pod Skierbieszowem. Potem przeszedł całą gehennę, jaką zgotowano dzieciom z Zamojszczyzny. Do dzisiaj pan Zenon Woźniak nie zapomniał tamtych tragicznych wydarzeń.

Pamięta, ale nie tylko złe chwile. Wciąż żywa jest w nim wdzięczność wobec ludzi, dzięki których pomocy udało mu się przeżyć. Chodzi o mieszkańców Siedlec i okolicznych miejscowości. To ich bezinteresowna pomoc sprawiła, że ocalał on i setki jemu podobnych. Dzisiaj pan Zenon pragnie, aby pamięć o tamtych tragicznych, ale i heroicznych, pełnych ludzkiej godności latach, została zachowana. Jest bowiem chlubną, ale coraz mniej znaną, kartą historii naszego regionu. Zenon Woźniak postawił sobie za cel upamiętnienie ofiarnej pomocy udzielonej dzieciom Zamojszczyzny przez społeczeństwo Siedlec i powiatu siedleckiego. To było bezprzykładne poświęcenie w dziejach całej okupacji hitlerowskiej. - Uważam, że mieszkańcom Siedlec i okolic z lat okupacji należy się hołd i uznanie za ich bezinteresowną pomoc udzielaną wysiedlonym z zamojszczyzny - mówi Zenon Woźniak. - Wyrzucono nas z domów, a potem udręczono w obozie przejściowym w Zamościu. Przetrwaliśmy dzięki szlachetności ludzi z siedlecczyzny. Trzeba ich upamiętnić, przynajmniej w postaci tablic pamiątkowych usytuowanych w publicznych miejscach w Siedlcach, Mordach i Łosicach. Powinni się tym zająć przedstawiciele lokalnych samorządów - począwszy od sejmiku wojewódzkiego po poszczególne miasta. Uważam, że to obowiązek nas wszystkich.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama