Pan Karol ciągle myśli o koniach. Już nawet nie w kategoriach krzywdy, choć kradzież zawsze zostawia w duszy obrzydliwy osad i cierpienie. W jakie ręce wpadły jego klacz i źrebica? Czy je rozdzielili? Mała bez matki szaleje z rozpaczy... Poszły na handel, czy na rzeź? W Zawadach pod Węgrowem sąsiedzi współczują okradzionemu gospodarzowi. I boją się. Przecież złodzieje mogą przyjść i do nich.
Czasem zgłoszenia kradzieży zwierząt gospodarskich układają się w logiczną mapę. Widać trasę, jaką pokonywali złodzieje: nieodległe od siebie miejscowości. Czy to zorganizowana szajka robiła rozeznanie i dobrze zorganizowaną akcję? A czasem są to zgłoszenia z odległych od sobie okolic. Bywa też tak, że pewnym wspólnym mianownikiem są wcześniejsze ogłoszenia w prasie o sprzedaży zwierząt. - Zawsze uważnie przyglądam się kupującym. Handlarza wyczuwa się od razu. Chce kupić dobrego konia za małe pieniądze – mówi hodowca koni zimnokrwistych spod Łosic.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!