Reklama

Kwestia zaufania?

- Proszę o pomoc. Na ławce na posesji leży pijany mężczyzna. Czy mogą panowie przyjechać i zabrać go? - siedlczanka zadzwoniła na policję.

Był marzec, nadchodziła noc. Kobieta bała się obcego pijanego „gościa”, ale też martwiła się, że bez pomocy ten człowiek zamarznie. Dyżurny wysłał patrol pod wskazany adres. Niebawem otrzymał meldunek: - Mężczyzna oddalił się przed naszym przybyciem. Tak wyglądał ten wieczór według tego, co nam udało się ustalić. Policja nie chwaliła się tym przypadkiem i nie przedostał się on do wiadomości mediów. A powinien. Bo następnego dnia do komendy przyszła właścicielka posesji, przynosząc reklamówkę z dokumentami pijanego mężczyzny. - Panowie z patrolu zapomnieli o niej, nie wzięli jej podczas interwencji. A tu są dokumenty tego pijanego pana. W ten sposób dyżurni dowiedzieli się, że patrol pojawił się jednak na wezwaniu, a mężczyzna wcale nie oddalił się sam. Niestety, następnego dnia Straż Miejska znalazła zamarzniętego mężczyznę na placu celebry. Zmarł z wychłodzenia. To był ten śpiący gość z ławki.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama