Mirosława zmarła na raka mózgu wielkości piłki tenisowej. Choroba zniszczyła całe jej życie, działała z ukrycia. Mimo że badał ją sztab lekarzy, kilkanaście ostatnich lat było trudną walką z niezidentyfikowanym wrogiem czającym się i rosnącym w siłę w jej własnym mózgu. Te lata były też walką z bezdusznością ZUS. Obydwie walki przegrała, mimo że walczyła mężnie.
- To są moje dzieci, córka i syn – schorowana, zgarbiona emerytka, Maria B. wskazuje na oprawione w ramki fotografie. - Oboje już nie żyją. Zmarli na raka mózgu. Prawdopodobnie to ja przekazałam im tę chorobę i sama też już ją mam. Ja żyję, ale moje życie to teraz walka z ZUS o lepsze warunki materialne dla wnucząt.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!