Reklama

Lis w wielkim mieście

Czy Siedlce będą niedługo jak Londyn? Bo siedlczanie mają ten sam problem, co londyńczycy: lisy! Jak podaje www.gbritain.net, szacuje się, że aktualnie w Londynie żyje ok. 10 tysięcy tych stworzeń. W Siedlcach zdecydowanie mniej, ale mamy z lisami chyba większy problem niż Anglicy. Bo prawo mamy inne.

Lisy są już na każdym siedleckim osiedlu. Na Dreszera przychodzą z terenów jednostki wojskowej.
- To chyba lisica – opowiada mieszkaniec osiedla. – Kładzie się na trawniku między jednym blokiem a drugim i wygrzewa w słońcu. Można do niej podejść na 2-3 metry. Potem ucieka. Wyraźnie boi się psów. Gdy właściciele wyprowadzają swoje czworonogi, przestraszony lis wycofuje się.
Lisy zauważono na Daszyńskiego, na osiedlu Warszawska, nawet na Młynarskiej. Ostatnio otrzymaliśmy zdjęcia od czytelnika: lisy chodziły po dachu szpitala.
- Nie wiadomo, czy bać się tych lisów, czy nie? – dzwonią do nas Czytelnicy.
Powiatowy Lekarz Weterynarii, Bogdan Tarczyński zna problem.

- To naprawdę ciężki temat. Jak pozbyć się lisów w mieście? Chyba nie ma na to sposobu. Strzelać do dziko żyjących zwierząt w mieście nie można.
W innych miastach próbowano lisy łapać do pułapek i wywozić. Okazało się jednak... że lisy są własnością Skarbu Państwa. I nie jest to proste, aby na przykład urzędnicy miejscy, lisa dowolnie przemieszczali sobie.
- Wywożenie lisów na niewiele się zda. To zwierzę w ciągu dnia może przebiec 60 kilometrów. A biorąc pod uwagę, że lis przywiązuje się do swego terytorium, to najpewniej wróci – rozkłada ręce Bogdan Tarczyński.
Wszystko wskazuje na to, że człowiek musi nauczyć się żyć w sąsiedztwie dzikich zwierząt. Konkretnie lisów.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama