Reklama

Lotnisko jak niechciana ciąża

Wszystko wskazuje na to, że jakiekolwiek działania w sprawie lotniska w Mińsku są na burmistrzu, Zbigniewie Grzesiaku wymuszane niemal siłą.

Oficjalnie burmistrz jest oczywiście za budową lotniska. Jednak gdy przychodzi do działań, odnosi się wrażenie, że to lotnisko jest dla niego jak niechciana ciąża, na siłę wpychana do brzucha. Lotnisko do brzucha burmistrza wpychają radni, mieszkańcy, głowę burmistrzowi zawracają posłowie. Samorządowcy, obserwujący kierunki rozwoju lotnisk regionalnych twierdzą, że Mińsk ciągnie się w ogonie 4 miast, które chcą mieć lotnisko regionalne. W Strategii Rozwoju Województwa Mazowieckiego do roku 2020 jest zakładana możliwość funkcjonowania 4 lotnisk regionalnych w: Modlinie, Sochaczewie, Radomiu i Mińsku Mazowieckim. W każdym z tych miast powstały spółki prawa handlowego, których zadaniem jest przygotowanie się do jak najlepszego zaprezentowania się, by ściągnąć: kapitał, inwestorów, przewoźników. Na jakim etapie lobbowania za lotniskiem w Mińsku są władze miasta? Z wypowiedzi burmistrza Grzesiaka można wywnioskować, że w Mińsku wystarczy fakt, że zrodził się pomysł, by powstało lotnisko. Jako gwarancja, że ono kiedyś powstanie, wystarcza dzisiaj dobre samopoczucie burmistrza i przekonanie, że Mińsk jest najlepszy. Choć fakty mówią co innego. Przekonał się o tym radny samorządu wojewódzkiego, Leszek Celej, kiedy zobaczył, jakie wrażenie zrobiła na radnych prezentacja mulitimedialna planowanego lotniska w Radomiu. W Mińsku nikt takiej prezentacji nie przygotował.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama