Reklama

Maciej Staręga pojechał na swoje trzecie igrzyska - Stary lis ma jeszcze iskrę!

Maciej Staręga, biegacz narciarski UKS Rawa Siedlce, znalazł się w gronie 57-osobowej kadry Polski na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Ze sportowcem rozmawia Paweł Świerczewski.

* Gratuluję nominacji olimpijskiej! Po raz trzeci spróbuje Pan swoich sił na igrzyskach. Jakie są wspomnienia z wcześniejszych startów?

- Tego się nie zapomina. W Soczi było pięknie, choć impreza nie była dla mnie szczęśliwa. Miałem pecha z upadkiem w mojej koronnej konkurencji, czyli sprincie, przez co straciłem szansę na dobry wynik. Samo wydarzenie zrobiło jednak na mnie ogromne wrażenie. Przed Pjongjang miałem problemy ze zdrowiem. Nie byłem w optymalnej formie i to przełożyło się na lokaty. Miejmy nadzieję, że do trzech razy sztuka.

Reklama

* Dla zawodnika po trzydziestce znalezienie się w elitarnym gronie polskich olimpijczyków musi stanowić dużą satysfakcję. Lata mijają, a Pan wciąż reprezentuje międzynarodowy poziom.

- Harowałem ciężko, żeby pojechać na igrzyska. Przez ogrom pracy minione sezony miałem trochę słabsze. Dopiero teraz, w sezonie olimpijskim, zeszliśmy z tych obciążeń i widać tego efekt. Jestem zadowolony ze swojej dyspozycji, szczególnie jeśli chodzi o sprint. Regularnie plasuję się około trzydziestki. A myślę, że stać mnie na walkę o wyższe lokaty.

Reklama

* Czyli Pana forma na igrzyska jest optymalna?

- Myślę, że tak. Do Pekinu pojadę z najlepszym jak dotąd nastawieniem. W Soczi byłem debiutantem, więc nie wiedziałem, czego się spodziewać. Jechałem na młodzieńczej ambicji. Przed Pjongjang nie miałem żadnych podstaw, żeby myśleć, że będzie dobrze.  Teraz jestem pewny siebie, wiem że wykonałem kawał dobrej roboty, a optymizmu dodają osiągane w tym sezonie wyniki.

* Nie obawia się Pan, że olimpijski start może być zagrożony przez pozytywny wynik testu na koronawirusa?

Reklama

- Testują nas nie od wczoraj, więc mieliśmy czas, żeby się do tego przyzwyczaić. Na pewno jest gdzieś myśl, że jedna rzecz może wszystko zaprzepaścić. Przypomina to trochę rosyjską ruletkę. Można robić wszystko, żeby uniknąć zakażenia, a i tak czasem test wychodzi pozytywnie. Ale na to już niewiele można poradzić. Trzeba się skupić na jak najlepszym przygotowaniu do startu, a co będzie, zobaczymy.

* Co będzie planem minimum, a co maksimum?

- Za cel stawiam sobie trzydziestkę w sprincie. Eliminacje są dla mnie najtrudniejsze, bo zdecydowanie lepiej czuję się w bezpośredniej rywalizacji, gdy mogę wykorzystać swoje doświadczenie. Byłbym super zadowolony, gdybym zakwalifikował się do półfinału, czyli najlepszej dwunastki. Wiem, że to górnolotne marzenie, bo dawno mi się to nie udało, ale wierzę w siebie i swój potencjał.

Reklama

* Pojawia się gdzieś myśl, że to mogą być dla Pana ostatnie igrzyska i to stanowi dodatkową motywację?

- Młodszy się nie robię, a kariera sportowca trwa krótko, zdecydowanie za krótko. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że za cztery lata już tego olimpijskiego zaszczytu nie dostąpię, choć tego nie wykluczam. Czy stanowi to dodatkową motywację? Myślę, że tak. Będę chciał pokazać młodym, że stary lis wciąż ma w sobie iskrę. Konkurencja jest olbrzymia, ale ja dam z siebie wszystko.

* Na naszej stronie internetowej, pod informacją o Pana nominacji olimpijskiej, pojawiło się dużo komentarzy z gratulacjami. Odezwali się jednak też hejterzy, twierdzący, że ktoś taki, jak Staręga, który nie ma szans walki o medale, pojedzie do Pekinu tylko na wycieczkę, że nie powinno go tam być. Czy Pan się takimi głosami przejmuje?

Reklama

- W ten sposób mogą pisać tylko osoby, które się na sporcie nie znają. Gdybyśmy chcieli na igrzyska wysyłać tylko sportowców, którzy mogą zdobyć medal, to pojechałoby po pięciu zawodników z każdej dyscypliny. Sport nie na tym polega. Jest nieprzewidywalny i dlatego taki piękny. Każdy jedzie spełniać swoje oczekiwania. Gdyby nie było ludzi, którzy stanowią tło dla mistrzów, to ich medale byłyby bezwartościowe. Osiągnąć poziom międzynarodowy i przez lata się na nim utrzymać w tak wymagającej konkurencji jak biegi narciarskie jest bardzo dużym osiągnięciem, z którego jestem dumny. Wiem najlepiej, ile mnie to kosztowało ciężkiej pracy i wyrzeczeń. Robię to dla swojej satysfakcji, wiem że nie muszę nikomu niczego udowadniać. Spełniam marzenia.

* Czego Panu życzyć w Pekinie?

Reklama

- Szczęścia, bo się przydaje, szczególnie w sprincie. Żebym w tym najważniejszym starcie miał swój dzień, spełnił się jako zawodnik i mógł postawić kropkę nad i w swojej karierze.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/02/2026 15:33
Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości