Naukowcy z uniwersytetów w Winnipeg oraz z Chicago – tak, wiem, że to daleko – przeprowadzili eksperyment. Do badań zaproszono liberałów i konserwatystów, czyli coś jakoby u nas tych z Platformy Obywatelskiej oraz z Prawa i Sprawiedliwości. Chciano im zaprezentować opinie, dotyczące kwestii dzielących społeczeństwo: legalizacja marihuany, małżeństwa jednopłciowe, zmiany klimatyczne, aborcja, dostęp do broni. U nas byłyby to zapewne: reforma wymiaru sprawiedliwości, wycinka w Puszczy Białowieskiej, sprawa przyjmowania uchodźców, pomnik Lecha Kaczyńskiego w Warszawie.
Co się okazało? Dwie trzecie badanych zrezygnowało z szansy na zarobienie dodatkowych pieniędzy, byle tylko nie poznać opinii odmiennych od ich własnych – pisze miesięcznik „Forbes”, który poinformował o eksperymencie. Dotyczyło to zarówno zwolenników lewicy, jak i prawicy. Wszyscy chcieli uniknąć dysonansu poznawczego – negatywnych emocji, które pojawiają się, gdy stykamy się
z sądami lub informacjami sprzecznymi z naszymi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!