Reklama

Mateusz Grabda: Nie mogę zawieść polskiej siatkówki

Z trenerem pierwszoligowego klubu KPS Siedlce, Mateuszem Grabdą rozmawia Paweł Świerczewski.

Nie myślałem, że uda się pana zatrzymać w Siedlcach na kolejny sezon. A jednak. Dlaczego KPS, skoro innych propozycji na pewno nie brakowało?

- Nie brakowało, to prawda. Ale wyszedłem z założenia, że nie ma co zmieniać z dobrego na dobre. W Siedlcach czuję się znakomicie. Pracuję tu już kilka lat. Widzę, jaką metamorfozę w tym czasie przeszedł klub. Jak zaczynałem, miałem do pomocy podczas treningów tylko Krzyśka Kuźniaka. Teraz mam do dyspozycji czterech trenerów, w tym specjalistę od przygotowania fizycznego. I tak właśnie powinno być. Mam pełen komfort pracy i swobodę w podejmowaniu kluczowych decyzji. Czuję, że jest to w dalszym ciągu najlepsze miejsce dla mojego rozwoju. Następnym argumentem za pozostaniem w Siedlcach było to, że gdy otrzymałem powołanie do prowadzenia młodzieżowej reprezentacji Polski, co wiązało się z kilkumiesięczną absencją podczas przygotowań zespołu do nowego sezonu, to nikt w KPS-ie nie robił mi żadnego problemu. Maciej Nowak i Bartłomiej Kurkus stwierdzili, że nie będą mnie blokować i zaoferowali pełne wsparcie. Nie wszędzie by tak było. Jestem im za to niezwykle wdzięczny.

Reklama

Oswoił się już pan z pełnieniem funkcji selekcjonera?

- Dla mnie to ogromne wyróżnienie, które też wiąże się z wzięciem na siebie dużej odpowiedzialności i presji. Podejmując się tego zadania, wiedziałem, że nie mogę zawieść polskiej siatkówki. Z chłopakami, których prowadzę, są wiązane ogromne nadzieje na przyszłość, ale też oczekiwania, że już teraz będą osiągać znaczące wyniki.

Pierwszy poważny sprawdzian w roli głównego szkoleniowca za panem. We Włoszech sięgnęliście po tytuł wicemistrzów Europy.

Reklama

- To srebro smakuje jak złoto. Był to mój debiut, a takie rzeczy na długo pozostają w pamięci. Jestem dumny ze swojej drużyny, pokazała charakter. Brakowało trochę stabilizacji formy. Mieliśmy znakomite momenty, ale też takie, których powinniśmy się wystrzegać. Jest więc nad czym pracować. Praca selekcjonera znacząco różni się od pracy trenera w klubie. Prowadząc zespół, nawet gdy zdarzy się słabszy początek, wszystko zawsze można nadrobić w dalszym etapie sezonu. Gdy się prowadzi kadrę, każde potknięcie ma swoje konsekwencje. Cieszę się, że na obu polach mogę nabierać coraz większego doświadczenia.

Po pracy z reprezentacją młodzieżową naturalną drogą wydaje się w dalszej perspektywie objęcie funkcji szkoleniowca seniorów. Czy tak daleko sięgają pana aspiracje?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości