Kino polskiej Filmoteki Narodowej – warszawski Iluzjon – musi opuścić swoją siedzibę z powodu złego stanu technicznego budynku. Wymiany wymagają m.in. instalacje: elektryczne, wodociągowe i wentylacyjne. Właścicielem budynku jest Instytucja Filmowa Max-Film SA, spółka budująca NoveKino Siedlce.
Max-Film – spółka należąca do samorządu województwa mazowieckiego – zaniedbała budynek, nie prowadząc w nim remontów. Poprzednie władze spółki liczyły, że przebudują obiekt na kino wielosalowe, dostawiając do niego nowe skrzydło. Uniemożliwił to konserwator, wpisując budynek z 1950 r. na listę zabytków. Dziś koszt napraw to ponad 5 mln zł. Nie kwapiąc się do takich wydatków, Max-Film próbował nakłonić Ministerstwo Kultury, by kupiło kino i wyremontowało je na własną rękę. - Ale Ministerstwo może tylko dołożyć się do remontu – mówi Lech Jaworski, prezes Max-Filmu i radny Warszawy z PO. Zapewnia, że chce "jak najszybciej" przeprowadzić remont kina ("To będzie nasza wizytówka"), ale nie podaje terminu. Czekają go rozmowy z Filmoteką Narodową i Ministerstwem. (M ichał Wojtczuk, „ Popularne kina Iluzjon i Luna będą zamknięte”, Gazeta Wyborcza)
15 tysięcy perełek
Filmoteka Narodowa w Warszawie powstała w kwietniu 1955 r. Nim uzyskała obecną nazwę, do 1970 r. funkcjonowała jako Centralne Archiwum Filmowe, a następnie w latach 1970-1987 jako Filmoteka Polska. Zbiory taśm filmowych i archiwaliów zgromadzone w FN należą do największych w Europie. Katalog zbiorów Filmoteki liczy ok. 15 tys. tytułów.
To jedyne kino w Polsce, prezentujące dorobek kinematografii światowej od początków jej istnienia aż po czasy obecne. Każdego miesiąca można tam obejrzeć około 40 tytułów z klasyki światowego kina, pokazywanych w cyklach tematycznych. Ogromną część z nich stanowią najwybitniejsze dzieła kinematografii światowej - wśród nich słynne filmy: Bergmana, Antonioniego, Kieślowskiego, Boba Fosse"a czy Orsona Wellesa.
Kierownictwo Filmoteki Narodowej szuka nowej siedziby dla Iluzjonu, wytypowano już nawet pewien obiekt – powiedziała 16 czerwca PAP kierownik programowy Iluzjonu, Grażyna M. Grabowska. Nie chciała jednak zdradzić szczegółów. W ostatnim czasie kierownictwo Iluzjonu próbowało podjąć współpracę z innym znanym warszawskim kinem – Luną – aby pokazywać filmy w jednej z jego sal.
- To kino bliskie nam repertuarowo, ambitne i przyciągające tę samą co Iluzjon publiczność. No i całkowicie pozbawione charakteru "popkornowego", że tak to ujmę - powiedziała o Lunie Grażyna M. Grabowska. - Byliśmy już praktycznie "po słowie", wydawało się, że przynajmniej tymczasowo znaleźliśmy dobre rozwiązanie. A tu okazuje się, że właściciel i Lunę postanowił zamknąć - zaznaczyła Grażyna M. Grabowska .
Właścicielem budynku przy ul. Marszałkowskiej, w którym mieści się kino Luna, jest także Max-Film. "16 października wygasa nam umowa na dzierżawę budynku, w którym znajduje się kino. Max-Film definitywnie zakończył rozmowy na temat przedłużenia umowy" - tłumaczył PAP reprezentujący Lunę Daniel Michna.
Relax, Wars, Syrena, 1 Maj, Skarpa, Sawa, Ochota, kto następny?
W 2006 r. zlikwidowano w Warszawie kino Relax (...). Budynek, w którym znajdowało się to kino, kupiła firma Alma, prowadząca w Polsce sieć delikatesów. Relax został zlikwidowany, bo zdaniem właściciela obiektu – Max-Filmu – funkcjonowanie tego kina przestało być opłacalne.
O Max Filmie głośno zrobiło się pod koniec ubiegłego roku, gdy firma ogłosiła, że zamknie kino Relax. (...) Po tym wydarzeniu wielcy twórcy polskiego kina, tacy jak: Andrzej Wajda, Agnieszka Holland, Kazimierz Kutz i Krzysztof Krauze, podpisali list protestacyjny przeciwko Max Filmowi, zarzucając spółce, że działa na szkodę kultury polskiej pod pozorem zwiększania efektywności gospodarczej. Bo to nie było jedyne kino Max Filmu, które zniknęło.
- Kino Relax zamknęliśmy po dokładnych analizach ekonomicznych. Wars miał za słabą frekwencję. Syrena i 1 Maj nie przeżyły zapaści początku lat 90. Skarpa? Kina jednosalowe są skazane na wymarcie. Sawa - błąd, ale nie mój. Na Ochotę mam pomysł, ale go nie zdradzę. Iluzjonu nie wyremontuję, niech to zrobi Filmoteka Narodowa - mówił w lutym 2007 r. prezes Max Filmu, Krzysztof Andracki.
W czerwcu 2007 r. Max-Film uruchomił przy ul. Jagiellońskiej na warszawskiej Pradze pierwsze w Polsce kino cyfrowe – NoveKino Praha na miejscu dawnego kina Praha. Warszawskie kino Iluzjon opuści swoją siedzibę
Max-Film niegdyś miał najwięcej kin w Warszawie. I to kin niezłych: z tradycjami, klimatem. Dziś nie ma już: Warsa, Sawy, Relaksu, Skarpy, Syreny, 1 Maja, Ochoty i wielu innych. Max-Film uważa, że nie było sensu ich ratować.
Od "ifa" do wolnego rynku
Spółka Max-Film wyewoluowała z państwowej Instytucji Filmowej Dystrybucji Filmów "Max". Takich instytucji, tzw. ifów, na początku lat 90. było w całym kraju siedem. W 1998 r., wraz z wprowadzeniem reformy samorządowej, "ify" wyposażono w majątek po dawnym Państwowym Przedsiębiorstwie Rozpowszechniania Filmów, podlegającym kiedyś Urzędowi Kinematografii i przekazano samorządom. (...) Władze samorządu województwa mazowieckiego pierwszej kadencji, w czasach kiedy marszałkiem był jeszcze Zbigniew Kuźmiuk z PSL, przekształciły swojego "ifa" w spółkę akcyjną i objęły w niej wszystkie udziały.
W ten sposób samorząd bronił się przed roszczeniami innych województw, na terenie których były rozsiane kina należące do Maxa (do dziś ma on m.in. kina w: Lublinie, Suwałkach, Ełku). Urzędnicy liczyli, że im więcej spółka będzie mieć majątku, tym lepiej będzie sobie radzić.
Dzięki przekształceniu Max-Filmu w spółkę, samorząd nie dopłaca do niego. (...) Efekt uboczny jest taki, że spółka musi dużą wagę przywiązywać do obcinania kosztów. Zarząd województwa przyjął to do wiadomości, zapisując w 2004 r. (marszałkiem był już wtedy Adam Struzik z PSL) w strategii rozwoju spółki, że jej zadaniem są "działania mające zwiększać przychody", tak, by było z czego budować nowe kina oraz remontować stare. W praktyce często oznacza to zamykanie kin deficytowych.
Stare kina nie mają racji bytu
- Relax to jedyne kino, które sprzedaliśmy - mówi Krzysztof Andracki. Zapewnia, że zyski ze sprzedaży biletów nie wystarczały nawet na pensje dla pracowników. - Po odliczeniu podatku za Relax dostaliśmy 15 mln zł. Dzięki tym pieniądzom, wspartym kredytem, budujemy dwa czterosalowe kina w Płocku i Siedlcach za łączną kwotę 40 mln zł. My nie wyprzedajemy majątku, my go przenosimy, a przy okazji pomnażamy. Proszę pamiętać, że w Warszawie w ostatnim czasie powstało ponad sto sal kinowych na ponad 20 tys. miejsc. Nie ma uzasadnienia dla konserwowania w Warszawie starych, przynoszących straty kin, gdy tymczasem np. w 130-tysięcznym Płocku nie ma kina w ogóle - przekonuje.
Jednak lista zamkniętych kin Max-Filmu jest długa. Na Pradze zniknęły Syrena i 1 Maj (...) oraz Sawa (...). To ostatnie kino miało zniknąć tylko czasowo – Max Film zawarł spółkę z deweloperem, który na miejscu kina postawił apartamentowiec i miał w nim przeznaczyć część powierzchni na nowe kino. Jednak Max-Film nie wpłacał umówionych kwot na inwestycję i tracił udziały w spółce. Deweloper zamiast kina otworzył supermarket. W podobny sposób Max-Film został wypchnięty ze spółki, która na miejscu kina Moskwa budowała kompleks biurowy z multipleksem: gdy rozwiązywano spółkę, miał już tylko 1,56 proc. udziałów.
Kino? W tym roku nie byłem
Apartamentowiec z salą kinową ma też powstać na miejscu kina Wars. Formalnie nie jest jeszcze sprzedane - Max-Film zawarł z deweloperem na razie tylko umowę przedwstępną. (...) Dlaczego trzeba było zamknąć to kino?
- Było w takim stanie, iż nawet najbardziej zagorzali miłośnicy kina nie chcieli do niego przychodzić - mówi K. Andracki. Jego zdaniem remont kina nie miał sensu. - Roman Gutek, który dzierżawił to kino przez dziesięć lat, proponował, by je przebudować na kilkusalowe kino, ja wykazywałem, że to nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Jak do tego kina mieliby się dostać widzowie? Zostawić samochód pod pomnikiem Powstania i iść taki kawał? - pyta retorycznie.
Nie ukrywa, że znawcą przyzwyczajeń widzów jest teoretycznym: - Z przykrością stwierdzam, że nie bardzo mam czas na chodzenie do kina. Za dużo zabiera mi go praca, resztę poświęcam mojej rodzinie. (...) W tym roku nie byłem w Warszawie w kinie. A w zeszłym? Na pewno z rodziną. Na jakim filmie? Nie przypomnę sobie.
Kina jednosalowe wymrą
Dobry dojazd jest do kina Skarpa. Należy do Max-Filmu, dzierżawiąca je firma zamknęła je pięć lat temu. Max-Film nie zamierza go wskrzeszać - porozumiał się z deweloperem, który obiecuje tu zbudować apartamentowiec z dwoma luksusowymi salkami kinowymi. Z kinem Praha się udało - co prawda zostało zburzone, ale na jego miejscu wyrósł kompleks biurowy z trzysalowym multipleksem, który zostanie otwarty we wrześniu. Czy Warsa i Skarpy nie można było uruchomić bez takiej przebudowy, inwestując jedynie w nowe fotele i projektory? ( Michał Wojtczuk, "Dlaczego znikają kina Max Filmu" , Gazeta Wyborcza )
Ratujmy Iluzjon! - komentarz Tadeusza Sobolewskiego
Każdy kinoman zna to miejsce – Iluzjon Filmoteki Narodowej mieszczący się w zabytkowym kinie przy ul. Narbutta. To dawna Stolica, jeden z ostatnich zachowanych budynków kinowych, wybudowanych po wojnie. Należały do nich bliźniacze Praha, W-Z, Ochota, 1 Maj.
Stolica wymaga remontu. Iluzjon będzie musiał się na ten czas wynieść. Trzeba zadbać o to, żeby miał dokąd wrócić. Jest bowiem mało prawdopodobne, że właściciel budynku Max-Film, od którego Filmoteka go dzierżawi, wyłoży kilka milionów na remont niekomercyjnego kina. Oby nie powstała na jego miejscu galeria handlowa albo pub.
Tymczasem Iluzjon to jedyne kino w Polsce, gdzie przez siedem dni w tygodniu można oglądać filmy wielkich reżyserów, wielkie gwiazdy, klasyczne gatunki – to wszystko, co w XX wieku składało się na pojęcie Dziesiątej Muzy. W żadnej wypożyczalni i w żadnej telewizji nie znajdziemy tylu pereł dawnego kina, które co miesiąc w ogromnym wyborze prezentuje Filmoteka.
Na razie Iluzjon ma być zepchnięty do roboczej salki na kilkadziesiąt miejsc. Jeśli tam pozostanie, przestanie być praktycznie dostępny i straci swoje znaczenie.
A jest ono ogromne. Zlikwidować Iluzjon to jakby zlikwidować galerię dawnego malarstwa, tłumacząc, że dach przecieka i że w zamian można sobie obejrzeć reprodukcję.
Kiedyś w obronie Paryskiej Filmoteki, na której wychowali się twórcy Nowej Fali, zrywano nawet festiwal w Cannes. My po prostu apelujemy do ministra kultury – bo nie obejdzie się tu bez interwencji państwa – trzeba znaleźć sposób, żeby Iluzjon po remoncie mógł wrócić na Narbutta i żebyśmy nie zastali na tym miejscu kolejnego w Warszawie kina widma. Tadeusz Sobolewski (opr. Ana)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!