Reklama

MORITURUS wraca na scenę. Legendarny siedlecki zespół metalowy zagrał koncert po 30 latach

Po ponad trzech dekadach nieobecności zespół MORITURUS ponownie wystąpił przed siedlecką publicznością, przyciągając tłumy fanów lokalnej sceny metalowej. Reaktywowany skład zaprezentował odświeżone utwory, wspomnienia lat 90. i energię, która porwała salę UOK. – To nie jest odgrzewanie kotleta. To była nowa energia i nowe życie zespołu – podkreśla gitarzysta Andrzej Maciak.

Po trzydziestu latach ciszy siedlecki MORITURUS znów stanął na scenie – i zrobił to w takim stylu, że mury UOK jeszcze długo będą pamiętać ten wieczór. 14 listopada publiczność wypełniła salę po brzegi, a powrót jednej z najgłośniejszych formacji siedleckiego rocka lat 90. zamienił się w wielkie muzyczne spotkanie pokoleń.

Historia zespołu zaczęła się w latach 1990/1991. Pierwszy skład tworzyli Klaudiusz Sachanowicz, Robert Bulik, Konrad Juszczuk oraz Piotr – znany również jako Andrzej Maciak. Debiutowali w klubie Limes, gdzie – jak wspominają – napływ słuchaczy przerósł możliwości sali. Po kilku miesiącach przenieśli próby do Klubu Garnizonowego, a ich kalendarz koncertowy zaczął wypełniać się błyskawicznie. WOŚP 1993, supporty przed Closterkellerem w Łukowie i Sex Bombą w Lublinie, dwa występy na festiwalu w Węgorzewie, udział w Dance Macabre w Jastrzębiu-Zdroju, koncerty w Kielcach, Łomży… W środowisku muzycznym do dziś pamięta się, że to właśnie Tomek Markiewicz organizował sporą część tych koncertów, otwierając zespołowi drzwi do większych scen.

Reklama

– To były intensywne lata. Grało się ciągle, dużo, wszędzie. Kiedy patrzę wstecz, sam się zastanawiam, skąd mieliśmy tyle energii – wspomina dziś Andrzej Maciak.

W 1994 roku zespół się rozpadł. Dopiero po latach przypadkowe spotkanie Piotra (Andrzeja) z Klaudiuszem rozpaliło na nowo myśl o reaktywacji. Odtworzenie pierwszego składu nie było możliwe – Robert Bulik, basista i wokalista, zmarł przedwcześnie, a Konrad wyjechał z Siedlec. Do zespołu dołączyli więc nowi muzycy: gitarzysta Mateusz Mikołajewski – fan MORITURUSA od 11. roku życia, który swoją pierwszą gitarę kupił właśnie od Bulika – basista Grzegorz Kozak i wokalista Michał Osiej.

Reklama

– Pierwsze próby po tylu latach… trochę bolały palce. Ale muzyka wraca szybciej, niż człowiek się spodziewa. Po kilku spotkaniach poczułem, że to znowu jest „to” – opowiada Andrzej Maciak.

Wieść o reaktywacji rozeszła się błyskawicznie. Media społecznościowe zalała fala wspomnień z lat 90., nagrań koncertów, zdjęć z tamtych czasów. Gdy ogłoszono termin koncertu – wiadomo było jedno: będzie komplet. I rzeczywiście – sala była wypełniona tak, że trudno było znaleźć choćby skrawek wolnego miejsca.

Wieczór otworzył zespół MROCK, rozgrzewając publiczność solidną dawką rockowo-metalowej energii. A potem na scenę wszedł MORITURUS.

Reklama

Zaczęli nastrojowym intrem, które tylko na moment uspokoiło publiczność, bo chwilę później salę porwała pełna energii, metalowa eksplozja.  Do sali wkroczyła grupa TOPÓR W OPÓR w strojach Wikingów, co dodało koncertowi wyjątkowego charakteru.

– Widok Wikingów w pogo przed sceną… bezcenny. Wtedy pomyślałem: tak, naprawdę wróciliśmy – mówi z uśmiechem gitarzysta.

MORITURUS zagrał odświeżone wersje dawnych kawałków – pełne energii, melodyjne, surowe tam, gdzie trzeba, i rozbudowane tam, gdzie muzyka potrzebowała oddechu. Nie zabrakło „Kill The Pain”, utworu-symbolu, który zna każdy dawny fan zespołu, oraz polskich numerów, w tym „Exotic”. Na scenie pojawił się także Konrad Juszczuk, dawny gitarzysta zespołu, a koncert poprowadził moment wzruszenia, gdy wspomniano Roberta Bulika.

Reklama

Publiczność? Reagowała spontanicznie, żywiołowo i – jak pisało wielu internautów – „tak, jakby znów był 1993 rok”. Pod sceną panowała energia niemal naładowana elektrycznością. Dorośli fani przyprowadzili nawet swoje dzieci, mówiąc im: „posłuchaj, tak kiedyś grało się w Siedlcach”.

W sieci dostępne są już nagrania i zdjęcia z koncertu, a niebawem pojawi się także oficjalny materiał wideo. MORITURUS uruchomił również oficjalny profil, gdzie sukcesywnie publikuje współczesne i archiwalne materiały. Muzycy proszą fanów o kontakt, jeśli posiadają zdjęcia, nagrania czy pamiątki z lat 90.

Reklama

Co dalej?
Reaktywacja to nie sentymentalna wycieczka. Chcemy grać, tworzyć i działać dalej. Pracujemy nad nowymi utworami i mamy w planach kolejne koncerty. Po tym, jak przyjęła nas publiczność, trudno sobie to odpuścić – podkreśla Andrzej.

MORITURUS wrócił. I wrócił w takim stylu, że cała siedlecka scena muzyczna znów mówi o metalu, energii i tych czasach, kiedy muzyka łączyła ludzi bardziej niż cokolwiek innego.

Zdjęcia: Aleksander Skums

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/11/2025 00:04
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Informacja - niezalogowany 2025-11-25 07:36:32

    Niezły refleks Szanowanej Redakcji. Koncert odbył się 10 dni temu a relacja dopiero dziś. Dobrze, że nie musieliśmy czekać tyle czasu, co na powrót Kapeli.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • a.krol 2025-11-25 14:27:23

    To jest wspomnienie o zespole, a nie sama relacja z wydarzenia. Nie wszystko, co się dzieje musi być pokazywane na już. Artykuł ukazał się w rocznicę urodzin jednego z członków zespołu... tak miało być.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    W.I.E.S.L.A.W - niezalogowany 2025-11-25 08:03:41

    Rzeczywiście legęndarny bo nigdy nie słyszałem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości