Reklama

Nad Liwcem jest coraz więcej wypożyczalni kajaków. Czy to dobrze?

Liwcem płynie rząd kajaków… Taki obrazek nawet ładnie wygląda. Na pocztówkach lub zdjęciach z wakacji. Zdrowy, aktywny tryb życia. Obcowanie z naturą. W końcu znaczne tereny Liwca objęte są ochroną „Natura 2000” .

Tyle że taki sielski obrazek kryje także drugie dno, już nie takie przyjemne. Liwiec, rzeka w sumie niewielka, a coraz płytsza i silnie zarastająca, jest eksploatowany przez kajakarzy bardzo intensywnie. Chyba nawet za bardzo. A to musi się negatywnie odbijać na pięknej ciągle Dolinie Liwca.

Reklama

Tylko w rejonie gmin Siedlce i Mokobody jest kilka wypożyczalni kajaków. A w każdej do dyspozycji dziesiątki kajaków. Szczególnie w soboty i niedziele sznury kajaków przedzierają się przez zarośniętą wodę. I oczywiście przy każdym ruchu wioseł niszczą roślinność, bywa, że z ikrą złożoną na niej przez ryby. A kajak wciśnie się wszędzie, w każdy zakamarek, który z brzegu jest niedostępny. Można zapomnieć o ciszy i spokoju, o enklawach, w których mogą się schronić ptaki czy takie zwierzęta wodne jak bobry, wydry czy łasice. Łabędzie i kaczki są regularnie przepłaszane ze swoich kryjówek.

Słychać z daleka

W tej sytuacji mowa o chronieniu przyrody na wyznaczonym do tego terenie przestaje być czymś realnym. Kajakarze często zresztą zachowują się bardzo niewłaściwie. Taką płynącą „kolumnę” słychać już z daleka. Bo zasady zachowania ciszy przy obcowaniu z przyrodą nie wszyscy przestrzegają. Poza tym po przepłynięciu jakiegoś odcinka rzeki kajakarze szukają miejsca na odpoczynek na brzegu. No i robią sobie obozowisko, ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami. Trzeba jednak powiedzieć, że przynajmniej niektóre wypożyczalnie regularnie organizują sprzątanie Liwca.

Reklama

Tyle że z umiarem

Owszem, Liwiec to piękna rzeka i trzeba z niej korzystać. Tyle że z umiarem. A ten na Liwcu, a na pewno niektórych jego odcinkach, jest zdecydowanie przekraczany. Sam nie raz, wędkując nad tą rzeką, liczyłem przepływające kajaki. Czasem przez godzinę przepływało ich kilkadziesiąt. Na rzece robiło się wręcz tłoczno, to tego stopnia, że tworzyły się kajakowe zatory.

Na nadmiar kajaków chyba najbardziej narzekają wędkarze, którzy jeszcze do niedawna mieli tę rzekę niemal w wyłącznym posiadaniu. I też mają niejedno na sumieniu. Ale na pewno nie ingerowali w spokój na tym chronionym terenie tak bardzo, jak robią to kajakarze.

Reklama

– Kartę wędkarska mam od 1974 roku. Zawsze wędkowałem nad Liwcem, który był oazą spokoju – mówi pan Marek. – Teraz wszystko się zmieniło za sprawą kajaków. Jest ich bardzo wiele i stale przybywa. Śmieję się, że więcej osób w naszym rolniczym regionie zajmuje się wypożyczaniem kajaków niż hodowlą bydła. Należę do koła PZW w Węgrowie jako jeden z około pięciuset wędkarzy. I obserwuję te negatywne zmiany. U nas, na krótkim odcinku rzeki, przystanie kajakowe są w Wyszkowie i Liwie. Poza kajakarzami Liwiec jest oblegany przez tak zwanych niedzielnych turystów. Na przykład koło Jarnic i Sowiej Góry, gdzie jest piękny punkt widokowy, imprezy nad Liwcem odbywają się do późnego wieczora. I tak się zaczyna dziać już od kwietnia. Poza tym plagą są samochody, które podjeżdżają do samego brzegu rzeki.

– Liwiec jest za małą rzeką, żeby znosił taką inwazję ze strony turystów – dodaje pan Marek. – Rzeka i przyroda tego nie wytrzymają. Ale przyrody nikt bronił nie będzie, bo liczą się podatki od tych, którzy prowadzą wypożyczalnie kajaków.

Reklama

Ile kajaków na kilometr?

Cóż, ostatnio coraz częściej słyszymy o ograniczaniu dostępu turystów do najpopularniejszych miejsc, które są przez nich wręcz zadeptywane. Oczywiście Liwiec to nie Wenecja ani Dubrownik, ale rosnąca liczba wypożyczalni kajaków z pewnością nie służy tej rzece. I nie ma raczej formalnych limitów dotyczących „liczby kajaków na kilometr rzeki”, ale trzeba pamiętać, że jest to obszar chroniony przyrodniczo. Tymczasem jakość wody w rzece mieści się w VI i V klasie. Liwiec cierpi na pogłębiający się deficyt wody, w związku z czym wypłyca się i zarasta. Jego „wydolność” w kwestii turystyki wodnej spada. Może więc warto brać to pod uwagę przy wydawaniu kolejnych zezwoleń na tworzenie wypożyczalni kajaków? Ja nie potrafię, jako wędkarz i osoba korzystająca ze spływów kajakowych, określić, czy i jakie formalne działania należy podjąć. Od tego jest, zresztą cała masa, instytucji, które w swojej nazwie mają ochronę przyrody.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości