O co chodzi w ideologii lewactwa? Czy premier jest cukierkiem? Kto zagraża Kościołowi katolickiemu? Rozmowa z marszałkiem seniorem Sejmu, posłem MARKIEM SAWICKIM (Trzecia Droga, PSL).
Idzie jesień. Rolnicy znów będą strajkowali?
– A kto to może wiedzieć? Tylko rolnicy wiedzą, czy będą strajkowali, czy nie będą.
Ale Pan przecież chyba wie, czy mają powody do protestów…
– Szczerze? Nie do końca wiem. Wiosną strajkowali, bo import towarów żywnościowych z Ukrainy spowodował ogromny spadek cen (skupu – przyp. red.). Teraz ten import został uregulowany dzięki przywróceniu ceł, ale ceny nie wróciły do tych z 2022 r. Są na poziomie średnich z ostatnich 20 lat. Rolnicy to widzą. Więc protesty zależą od tego, jak są zorganizowani.
Albo od tego, co robi rząd. Pan mówił o rządowej niemocy…
– Mówię o niemocy rządu w zapewnieniu dodatkowych dochodów dla gospodarstw prowadzących produkcję zwierzęcą. Rozwiązaniem mogłyby być biogazownie. Są opłacalne w każdym gospodarstwie powyżej 50 tzw. jednostek dużych hodowli (jednostka to liczba zwierząt o łącznej wadze 500 kg – przyp. red.). Dochody z produkcji energii i ciepła bywają znacznie większe niż te z produkcji zwierzęcej. Dlatego jest potrzebny szeroki program wsparcia dla małych biogazowni, które dostarczałyby ciepło lokalnym wspólnotom. Byłoby ono zdecydowanie tańsze! A mając tanią energię mieszkańcy na pewno podchodziliby inaczej do takich inwestycji.
Czy w koalicji jest Pan osobą wkładającą kij w mrowisko?
– Nie sądzę. Zajmuję się polityką od 30 lat i zawsze starałem się być szczery. Bo polityka służy dobru publicznemu. Jeśli czasem powiem coś wbrew stanowisku Trzeciej Drogi albo koalicji rządzącej to nie dlatego, że chcę zaszkodzić czy dokuczyć, ale żeby naprowadzić na rozsądne (niekoniecznie ideologiczne) rozwiązanie.
Zna Pan opinię: PSL to hamulcowy. Gdyby nie ono…
– Używa Pan zwrotu, który na określenie PSL proponuje lewica, a może bardziej lewactwo polityczne. W ideologii lewactwa chodzi o bezkarność w zabijaniu dzieci nienarodzonych, o zrównanie związków partnerskich z małżeństwem. My odpowiadamy: PSL nie zajmuje w tych sprawach stanowiska. Od kiedy powstał ruch ludowy, nigdy nie było u nas nakazów światopoglądowych czy religijnych. Każdy ma prawo do opinii, którą uważa za słuszną.
Użył Pan określenia „lewactwo”. To zwrot nacechowany bardzo negatywnie.
– I niech tak zostanie.
Gdyby Pan mógł na chwilę wcielić się w rolę prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego (zresztą krytykowanego przez Pana). Prezydent Sawicki ma na biurku dwa zgłoszenia o demonstracjach – skrajnej prawicy i „le- wactwa”, ale może zabronić tylko jednej. Byłaby to…
– Nie ma Pan racji, prezydent nie może zabronić żadnej, jeśli odbywają się zgodnie z prawem. A pana Trzaskowskiego nie krytykuję jako prezydenta Warszawy, bo tam nie mieszkam. Nie neguję jego aktywności jako gospodarza stolicy. Natomiast jako przedstawiciel skrajnie lewicowego skrzydła Platformy Rafał Trzaskowski jest najlepszym kandydatem do przegrania wyborów na prezydenta RP.
Donald Tusk byłby lepszy?
– Z pewnością sięgnąłby po elektorat centrowy. Zresztą nadal myślę, że właśnie on będzie kandydatem PO. No ewentualnie Radosław Sikorski.
Lubi pan Tuska?
– Tusk to nie cukierek ani deser po obiedzie. To twardy polityk, doświadczony zawodnik. Nie mam relacji z żadnym politykiem na zasadzie, że kogoś lubię, a kogoś nie. Oceniam po efektach działania. Jako polityk ze stażem nie mniejszym niż Donald Tusk mam prawo także i jego oceniać.
Niedawne badanie wykazało, że PSL jako współkoalicjant Trzeciej Drogi bardzo traci w oczach wyborców.
– Nie może Pan cytować badań, bo od 30 lat badania opinii publicznej nie są w Polsce prowadzone. Mamy tylko ośrodki kształtowania opinii publicznej w kraju, opłacane przez silne środowiska polityczne. Sondaż, o którym Pan mówi, był prowadzony jako przedbiegi do wyborów prezydenckich. Natomiast najlepszym sondażem były wybory parlamentarne; wśród głosów oddanych na Trzecią Drogę zarówno PSL jak i Polska 2050 miały po około 50 procent. A w ostatnim głosowaniu samorządowym na szczeblach wojewódzkim i powiatowym te proporcje wyniosły ponad 70 proc. dla PSL do niecałych 30.
Zaczęły się rozmowy na temat likwidacji Funduszu Kościelnego. Jak Pan ocenia ten projekt jako chyba raczej konserwatysta i (co często Pan podkreśla) osoba ukształtowana m.in. przez funkcję ministranta?
– To znów projekt zideologizowany, przecież tu nie chodzi o ekonomię. Jako państwo dysponujemy budżetem na ponad 800 miliardów, a mówimy o funduszu, który ma 240 czy 260 milionów, czyli marginalnym ułamku budżetu. Tym bardziej że jakieś 80 proc. tej kwoty to pieniądze na składki emerytalno-rentowe księży. Ale nawet jeśli przejdziemy na finansowanie kościołów z odpisu podatkowego, one raczej nie ucierpią. Nasi księża będą musieli bardziej dbać o frekwencję na mszy, o zwiększenie udziału wiernych w kosztach parafii. Może będzie trochę mniej polityki w kościele, może więcej religii… Zagrożenia dla Kościoła katolickiego nie widzę. Zagrożeniem dla Kościoła katolickiego często jesteśmy my – katolicy i nasi duszpasterze.
Rozmawiał
KRZYSZTOF STRZELECKI
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze