Reklama

Nie mam już nic...

Właściwie nie wiadomo, dlaczego los wybiera czasem kogoś, kogo doświadcza, wystawia na próby, daje szanse i je odbiera.

Barbara z czułością wspomina dawne chwile, gdy rodzina była szczęśliwa, zdrowa i wydawało się, że uczciwą pracą dojdzie się w życiu do czegoś. - Dziś nie mam nic. Mąż po kilku trepanacjach czaszki jest całkowicie zdany na mnie. Karmię go, myję, golę. No i te długi... 
Straganik 

W socjalistycznej Polsce trudno było dorobić się fortuny. Ale Basia wierzyła, że jak się chce, to góry można przenosić. Urodziła właśnie dzieci. Nie chciała wracać do biurowej posady. Chciała być samodzielna i wolna. Razem z rodzicami postawili na handel. - Mama siedziała z dziećmi, a ja z ojcem sprowadzaliśmy towar i sprzedawaliśmy go na straganie przy dworcu PKS w Siedlcach. 

Były lata osiemdziesiąte. Basia, pełna zapału i sił odkryła, że robi to, co lubi. Miała kontakt z ludźmi, wybierała dla nich to, co najlepsze. Świat otwierał się przed młodą bizneswomen – choć wtedy nikt jeszcze nie znał tego określenia. Niebawem, zamiast straganu, stanął malutki sklepik. Basia powoli przejmowała także obowiązki ojca, który wcześniej jeździł po towar. Radziła sobie świetnie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama