„Klątwa wisiała nad moją książka od dnia, gdy ją wymyśliłem” – napisał Jacek Hugo-Bader, gdy udowodniono mu plagiat w książce o tragicznej wyprawie na Broad Peak. Jak wykazała ekspertyza prawna, „żerował” na publikacjach dwu dziennikarzy związanych z „Tygodnikiem Powszechnym”. Autorzy odnaleźli w książce Badera całe ustępy niemal słowo w słowo przepisane z ich reportaży i wspólnej książki.
Gdy sprawa wyszła na jaw Bader, owszem, pokornie przeprosił, ale zamiast na tym skończyć, usiłował wzbudzać dla siebie współczucie. Wyznał, że „składa się z samych prawie ułomności”, że swoją książkę pisał w „makabrycznie trudnym okresie swojego życia”, ale konsekwentnie bagatelizował zarzut „kradzieży intelektualnej”.
– I o co ten krzyk? – zastanawiał się. O tych kilka zdań? Prawda – podobnych. Ale może to tylko nonszalancja, niechlujstwo? Albo nieświadoma inspiracja?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!