Reklama

O wycince lasu nikt nie poinformował właściciela

– Słuchaj sąsiedzie, jakaś ekipa las ci rąbie – usłyszał mieszkaniec gminy Kotuń.

To było na początku października. Do mieszkańca  gminy Kotuń zadzwonił kolega, który mieszkał  pod lasem. Przekazał informację niepokojącą,  wręcz dziwną: – Słuchaj sąsiedzie, właśnie cała ekipa  las ci rąbie. Już pewnie z połowę drzew położyli.

Właściciel lasu zareagował natychmiast. Bo nie o jakiś skrawek  młodego zagajnika chodziło, ale o kawał solidnego lasu, sadzonego jeszcze przez ojca. Od razu podejrzewał,  że to w związku z budową autostrady. Las znajduje się w rejonie miejscowości Polaki, w stronę małej wsi  Tymianki.

Reklama

Właściciel pojechał z rodziną na  miejsce. Jeszcze zanim dojechał, zauważył niepokojące symptomy: leśna  droga była rozjeżdżona ciężkim sprzętem budowlanym.

Prawdziwe spustoszenie... Lasu praktycznie nie było

– Kiedy dojechaliśmy, tata złapał  się za głowę – mówi córka właściciela. – Naszego lasu w dużej części już  nie było. Wycięto aż 8 rzędów drzew.  To lekko licząc setka pięknych, dorodnych drzew, obecnie o dużej wartości.  Prawdziwe spustoszenie było też na  obszarach, należących do innych właścicieli, w tym do naszych wujków.

Reklama

Las jest ich własnością od 50-  60 lat. Rosły w nim dorodne sosny i dęby, w wieku około 60  lat, a więc nadające się już do gospodarczego wykorzystania. Wyglądało  to na nielegalną wycinkę na wielką  skalę, połączoną z kradzieżą. O wycince nikt nie poinformował ani właścicieli lasu, ani nadleśnictwa, które  wydaje zgodę na wycinkę.

Pani Weronika opowiada, że jej  dziadek zastał po przyjeździe kierownika prac na tym odcinku autostrady.  – Co tu się dzieje w moim lesie? – pytał. – Kto wam dał zgodę na wycinkę?

Reklama

– Kierownik machnął jakimś  świstkiem papieru i powiedział, że  ma zgodę na wycinkę od wójta, bo  te lasy należą do gminy, a nie do  prywatnych właścicieli – relacjonuje pani Weronika. – Nie wdając  się w dyskusje i wyjaśnienia, wsiadł  do samochodu i odjechał.

Urząd: Nie wydawaliśmy żadnych zgód na wycinkę lasu

Właściciele lasu postanowili wezwać policję. – Dzwoniłam pod numer 997, ale nie chcieli przyjąć zgłoszenia. Wyjaśnili, że trzeba to zrobić  na komisariacie. Zgodnie w zaleceniem zgłosiłam, że firma budowlana,  która zajmuje się budową autostrady,  bezprawnie wycina nasz las, nawet  bez poinformowania o tym właścicieli. Patrol policji przyjechał na miejsce. Była tam cała nasza rodzina: ja,  tata, mama, wujkowie. Przyjęli nasze zgłoszenie, ale powiedzieli, że nic  więcej zrobić nie mogą. Na miejscu  nie było już nikogo z ekipy wycinającej las – opowiada pani Weronika.

Reklama

Jej tato chciał wyjaśnić sprawę w urzędzie gminy. – Ale tam  nawet nie wiedzieli, że w tym miejscu jest wycinany las. Do tej pory  nie mamy żadnych informacji, o co  chodzi, o jakimkolwiek wywłaszczeniu, nie mówiąc już o odszkodowaniu. A nieoficjalnie dowiedzieliśmy  się, że drzewo wycięte z lasu sąsiada  było sprzedawane w Kałuszynie.

Jednym słowem był las i lasu nie  ma. O tę „zagadkową” sprawę zapytaliśmy w urzędzie gminy w Kotuniu.

– Nie wydawaliśmy żadnych zgód  na wycinkę lasu, bo gmina nie ma  działek leśnych – mówi wójt Grzegorz Góral. – Decyzje w sprawie  budowy autostrady wydaje wojewoda i to on załatwia wszystkie sprawy  własnościowe.

Reklama

Wójt obiecał jednak głębsze zweryfikowanie sprawy wycinki lasu. I okazało się, że... – Jest coś na rzeczy – zdradza. – Firma podpisała z nami umowę  na korzystanie z drogi polnej, która  ma stanowić dojazd do budowy autostrady. Uzgodniliśmy, że może podciąć  gałęzie i wyciąć niektóre drzewa, na  które nie trzeba uzyskiwać zgody, ale  wyłącznie w pasie drogowym, a nie  na prywatnych działkach. Widocznie  doszło do jakiejś pomyłki i firma zaczęła wycinać prywatny las. Teraz to  sprawa między firmą a właścicielami  lasu. Wiem, że mieli się jakoś dogadać.

Doszło do pomyłki?

Reklama

Kierownik budowy tego odcinka  autostrady informuje, że sprawa została już załatwiona. – Nasz podwykonawca miał oczyścić drogę gruntową, która ma stanowić tymczasową  drogę dojazdową do budowy autostrady – wyjaśnia. – Sprawa miała  być uzgodniona wcześniej z mieszkańcami. Doszło tu do jakichś nieprawidłowości, czy pomyłki, ale mam  informacje, że sprawa została już  załatwiona z właścicielami działek.

Kierownik wyjaśnił, że jeśli budowa autostrady wymaga wycięcia prywatnego lasu, to właściciele zawsze  są o tym informowani. Wycinka może  nastąpić po wcześniejszej inwentaryzacji lasu i jego wycenie.

Reklama

– Nie wchodzimy na działki, zanim formalności nie zostaną dopełnione – zapewnia kierownik budowy. – W ubiegłym tygodniu w naszym  biurze w Jagodnem było spotkanie z mieszkańcami, którzy mogli  się zapoznać z nowymi podziałami  działek.

Właściciele lasu potwierdzają, że  otrzymali pismo od firmy, która dokonała „pomyłkowej wycinki” lasu.  Na razie jednak powstrzymują się od  komentowania zawartego w korespondencji stanowiska firmy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama