Informacje, jakie napływają do naszej redakcji mają dość dramatyczny ton. Mowa w nich o stacji paliw budowanej właśnie w podsiedleckich Iganiach. Obiekt powstaje w pobliżu rzeki.
Gdyby doszło do jakichś przecieków w potężnych zbiornikach (co nie raz się już w naszym kraju zdarzało), paliwa zatrują nie tylko Muchawkę, ale i Liwiec, do którego ona wpada.
Czy zagrożenie jest realne? W takich sytuacjach trudno coś jednoznacznie oceniać, ale zawsze warto dmuchać na zimne. Inwestycja w Iganiach ma także swój inny podtekst. Chodzi o organizacje ekologiczne, które się nią zainteresowały. Mają do tego pełne prawo, a nawet obowiązek (zapisany w ich statutach). Tylko bywa, że troska o środowisko ma także swój podtekst bardzo ekonomiczny. Coraz większą karierę robi określenie – ekoterroryzm. O co chodzi?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!