Reklama

Oby tylko nie zawracać głowy

Mojemu synowi kilka miesięcy temu stwierdzono nadciśnienie tętnicze. Pewnego razu zadzwoniłam na pogotowie, gdyż z moich domowych pomiarów wynosiło ono 170/100.

Dyspozytor karetki podał numer lekarza z przychodni - nie pamiętam już, jakiej (prowadząca nocny dyżur). ROZMOWA nasza wyglądała tak: 
(JA) - Dobry wieczór panie doktorze, syn ma wysokie ciśnienie, co robićć? 
(Lek.) - Dobry wieczór, a bierze ktoś w domu leki na nadciśnienie?
(JA) - Tak moja mama.
(Lek.) - Proszę przeczytać skład i podać nazwę leku.
(JA) - (...) skład taki i taki... 
(Lek.) - Proszę podać synowi jedną tabletkę.
LEKARZ KAZAŁ PODAĆ JEDNĄ TABLETKĘ LEKU - PO PIERWSZE, KTÓRY NIE ZOSTAŁ PRZEPISANY MOJEMU SYNOWI. PO DRUGIE, który mógłby mu zaszkodzić... Czy nie mogłaby przyjechać karetka? Za co w tej Polsce płacimy ubezpieczenie? Co z odpowiedzialnymi lekarzami?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama