Reklama

Od wstydu do bezczelności

Gdy 7 czerwca 12-osobowa grupa studentów i pracowników naukowych siedleckiej Akademii Podlaskiej przyszła na cmentarz żydowski przy ul. Szkolnej 44, by kontynuować rozpoczęte tydzień wcześniej sprzątanie kirkutu, okazało się, że w międzyczasie ktoś inny kontynuował tu... wyrzucanie gruzu i resztek poremontowych. Zauważony 31 maja dołek na śmieci... poszerzył się i powiększył o świeżo wykopany tunel-jamę.

2 czerwca, przez około 2,5 godziny była otwarta brama siedleckiego cmentarza żydowskiego przy ul. Szkolnej 44.  W tym czasie pracownik PUK wywiózł z kirutu pełny kontener zebranych 31 maja "skarbów" i wrócił z opróżnionym pojemnikiem. Jakiś czas po nim jedna z osób sprzątających ostatniego dnia maja na cmentarzu zamknęła bramę. 150 minut starczyło, by przyjechać autem na kirkut, wysypać świeżą porcję gruzu i znacznie poszerzyć wykopany wcześniej dołek i wrócić spokojnie do swojego świeżo wyremontowanego domu. Odpady, które zostały tu zwiezione, są ewidentnym ciągiem dalszym resztek poremontowych.
W innej części cmentarza pojawiły się ślady ogniska.

5-godzinne sprzątanie, jakie miało miejsce 7 czerwca, zaowocowało kolejnym zapełnionym kontenerem na śmieci oraz zebranymi niestety tylko w jednym z kątów cmentarza ściętymi i rzuconymi na macewy gałęziami drzew mirabelkowych, spod których przywitały nas: resztki kołder, poduszek, dywany, kineskopy i wiaderko, szczelnie wypełnione potrunkowymi butelkami. Sprzątanie kirkutu będzie kontynuowane. Bardzo nas cieszy, że 7-osobowa grupa, która sprzątała cmentarz 31 maja, rozrosła się do 13 osób (w tym 4 osoby przyszły po raz drugi).

Informacja o porządkowaniu siedleckiego kirkutu, udokumentowana zdjęciami, jest też na stronie Instytutu Historii Akademii Podlaskiej.

Aneta Abramowicz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości