Reklama

Odkrywanie ukochanego sztetl (galeria zdjęć)

Zazwyczaj jest tak, że to, co dalekie i niedostępne, jest wyjątkowo drogie i bliskie. Dla członków Ziomkostwa Siedlec w Izraelu, zrzeszającego drugie i trzecie pokolenie potomków siedleckich Żydów, wizyta w mieście rodzinnym ich przodków jest podróżą sentymentalną, podczas której teraźniejszość walczy o palmę pierwszeństwa z przeszłością.

Są potomkami Żydów, którzy przezornie wyjechali z Siedlec przed wrześniem 1939 r. lub tych, którym udało się uciec z miasta podczas okupacji. Nierzadko ich dziadkowie czy rodzice przeżyli, ale ich rodzeństwo nie miało już tyle szczęścia. Zginęło w Treblince.
Przyjeżdżają od 2000 roku. Z karteczkami, zapisanymi hebrajskimi robaczkami lub literami, pożyczonymi z alfabetów: polskiego, rosyjskiego, niemieckiego i angielskiego. Papierki te traktują jak drogowskazy w poszukiwaniach, spisane dla nich przez przodków. Są na nich: imiona, nazwiska, adresy, czasem daty urodzenia i wykonywane zawody. Zapis fonetyczny przeplata się tu z ortograficznym. Karteczkom często towarzyszą zdjęcia – i przedwojenne, i te, wykonane całkiem niedawno, świadectwa urodzin, paszporty czy pamiętniki – drobne ślady, będące często jedynym dowodem na to, że kiedyś ci ludzie tu żyli.

O ile dane na karteczkach są odbiciem pamięci osób starszych, doświadczonych przez wojnę, o tyle te z dokumentów powinny być pewne historycznie. Okazuje się, że nie zawsze takie są.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama